10 marca 2026 r. Rada Ministrów przyjęła uchwałę ws. zmiany Krajowego Planu Odbudowy. Zmiana przewiduje odstąpienie od wdrożenia tzw. Bonu Senioralnego, który miał wspierać osoby starsze wymagającego wsparcia w codziennym funkcjonowaniu. Jedna ze sztandarowych obietnic rządu kończy swój żywot.
Uchwała Rady Ministrów oznacza w praktyce, że trwające ponad dwa lata prace nad opracowaniem i wdrożeniem Bonu Senioralnego zostają zakończone. Rozwiązanie miało być finansowane częściowo ze środków KPO i pozwolić nawet kilkuset tysiącom osób starszych na uzyskanie wsparcia w środowisku domowych poprzez zapewnienie usług realizowanych w wymiarze do pięćdziesięciu godzin w miesiącu.
Bon był jedną ze stu obietnic wyborczych Koalicji Obywatelskiej w trakcie kampanii parlamentarnej w 2023 roku. Jego uruchomienie zapowiadano początkowo na 1 stycznia 2025 roku, a następnie na 1 stycznia 2026 roku. W ostatnich miesiącach mowa była już o ostatnim kwartale 2026 roku lub pierwszym kwartale roku 2027. Ostatecznie Bonu nie będzie, a środki zaplanowane wstępnie na finansowanie projektu mają zostać wykorzystane (nie wiadomo w jakiej części) na wsparcie Asystencji Osobistej Osób z Niepełnosprawnością, która w KPO się utrzymała. Należy jednak zauważyć, że z usług asystencji osobiste, o ile zostanie realnie wprowadzona, będą mogły korzystać jedynie osoby 75+ zupełnie niezdolne do samodzielnego funkcjonowania. Osoby młodsze lub/oraz o ograniczonej samodzielności (niewymagające pełnej opieki), z asystencji nie skorzystają. Powyższe oznacza, że w obecnej kadencji rządu nie zostanie najpewniej wdrożony ani jeden nowy program wsparcia opieki nad osobami starszymi.
O założeniach Bonu Senioralnego pisaliśmy na naszych łamach, zazwyczaj krytycznie, wielokrotnie:
Bon senioralny to atrapa kompleksowego rozwiązania. Dla większości seniorów potrzebujących wsparcia będzie nieosiągalny
Bon Senioralny. Zamiast przełomowego rozwiązania (najpewniej), kolejna proteza (w dodatku opóźniona)
Bon senioralny – ambitne plany oraz ich urealnienie. Konsultacje trwają
Bon w swoich założeniach wydawał się rozwiązaniem niepełnym i niekompatybilnym z innymi, już funkcjonującymi programami. Jego założenia były powszechnie krytykowane przez partnerów społecznych. Kolejne zmiany w projekcie zawężały kryteria dostępu i ograniczały zdolność samorządów do realizacji programu w szerokiej skali. Ostateczne „uśmiercenie” Bonu komentuje redaktor naczelny „Polityki Senioralnej” Przemysław Wiśniewski:
Bon Senioralny był bardzo wartościową propozycją Koalicji Obywatelskiej, wprowadzoną do tzw. 100 konkretów na 100 pierwszych dni rządu. Wydaje się jednak, że wprowadzono go do programu niejako przypadkiem. Coś było trzeba obiecać seniorom i rodzinom osób starszych, a nie znikła jeszcze pamięć o opracowywanym dekadę wcześniej przez senatora Augustyna bonie opiekuńczym. Rozwiązanie pod nazwą Bon Senioralny wprowadzono do programu, najwyraźniej bez analizy wykonalności i finansowania. Prace legislacyjne ślimaczyły się przez ponad dwa lata, owocując kolejnymi zmianami „minimalizującymi” program w taki sposób, że nierealne było objęcie nim setek tysięcy osób, co przecież początkowo zapowiadał rząd.
Bon miał być filarem spójnego systemu wsparcia osób starszych o ograniczonej samodzielności. Jego „utopienie” powoduje, że w najbliższych latach takiego systemu wciąż nie będzie. Liczba osób starszych, w tym sędziwych systematycznie rośnie, a programy ich wsparcia są niewystarczające. Brak kompleksowego systemu przełoży się więc na spadek jakości życia znaczącej liczby seniorów niemogących zapewnić sobie pomocy.
Bon miał zasilać tworzenie i rozwój rynku opieki, na który powinny wejść w najbliższych latach setki tysięcy nowych pracowników. Bez narzędzia kreującego ten rynek i pozwalającego finansowanie nowych etatów opiekunów zawodowych wydolny rynek opieki senioralnej szybko nie powstanie. Za kilka lat braki kadrowe będą dojmujące i mocno także wydolności placówek opieki instytucjonalnej.
W prace nad Bonem zaangażowały się liczne publiczne instytucje konsultujące nieudany projekt stworzony przez minister Marzenę Okłę-Drewnowicz. Samych formalnych uwag do założeń Bonu było ponad tysiąc, a do ich procedowania zespół minister się nie przykładał. Najpewniej od wielu miesięcy było bowiem w rządzie jasne, że rozwiązanie trafi do kosza. Mimo to dalej wciskano stronie społecznej kit, że Bon zostanie wprowadzony. Jeszcze kilka tygodni temu Marzena Okła-Drewnowicz wymijająco odpowiadała na pytania o Bon zadawane jej na Sejmowej Komisji Polityki Senioralnej, podtrzymując uparcie wersję, że rozwiązanie zostanie wdrożone jak tylko zakończą się nad nim niejawne prace prowadzone między ministerstwami, Rządowym Centrum Legislacji, Komisją Europejską.
Cała rządowa kariera minister Okły-Drewnowicz została oparta na Bonie Senioralnym. Minister i jej urzędnicy w nowo powołanym Ministerstwie ds. Polityki Senioralnej nie umieli jednak przeprocedować rozwiązania gdy, choćby w wersji testowej, było dla niego dobre okno wdrożeniowe.
Dzięki medialnej aktywności minister Okły-Drewnowicz Bon upowszechnił się w społecznej świadomości stanowiąc czołowy „produkt” minister i jej jedyną inicjatywę legislacyjną. Minister zapowiadała jako swój nadrzędny cel stworzenie spójnego systemu wsparcia społecznego seniorów i tej obietnicy nie dowiezie bo to Bon Senioralny miał być jego bazą. Jej absurdalny i nierealizowalny projekt tzw. najmu senioralnego również „zaginął w akcji”. Minister udało się też dokonać destrukcji w rządowym programie Aktywni+ i do tej pory nie uruchomić nowego, fatalnie skonstruowanego programu ASY, w związku z czym w marcu 2026 samorządy wciąż nie mają rozpisanego konkursu pozwalającego im kontynuować działania domów i klubów Senior+, a organizacje pozarządowe nie mogą planować i realizować inicjatyw aktywizacji społecznej osób starszych.
Nieskuteczne, a czasem wręcz destrukcyjne działania pani minister to jedno, ale nadmierne rozbudzenie społecznych oczekiwań wprowadzeniem Bonu zwyczajnie obciąża koalicję rządową. Nieskuteczność Okły-Drewnowicz wpływa na postrzeganie rządu jako niepotrafiącego prowadzić realnej polityki prosenioralnej w kraju, który wkrótce będzie jednym z najstarszych społeczeństw świata a ma do tego wyzwania zupełnie niedostosowaną infrastrukturę państwa.
Żal czasu setek urzędników i reprezentantów strony społecznej, których wciągnięto w iluzoryczne projektowanie Bonu. To są tysiące godzin przepalonej pracy wartej miliony złotych. Ale i tak nic w porównaniu do pieniędzy, które w ramach Bonu powinny zostać zaangażowane we wsparcie osób starszych wymagających wsparcia oraz w tworzenie sektora opieki senioralnej, który wymaga znaczącej rozbudowy. Bon miał być narzędziem – wiem jak bombastycznie to brzmi – rewolucyjnej zmiany. Filarem nowego systemu wsparcia społecznego osób starszych, przygotowującego Polskę na wyzwania dynamicznie postępującego starzenia się społeczeństwa. To, że wyrzucono go do kosza znaczy, że żadnej systemowej polityki senioralnej w naszym kraju nie ma.
Dojmujące jak słaby jest sektor prosenioralnych organizacji społecznych, w tym największych zrzeszeń. Nie były one w stanie zawalczyć o Bon tak jak środowiska osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów walczyły o asystencję osobistą. Pokazuje to słabość rzecznictwa spraw osób starszych w naszym kraju i udowadnia, że spolegliwość liderów dużych sieciowych zrzeszeń to droga donikąd. W miejsce Bonu rząd nie zaproponował żadnego innego programu, nawet małego skalą. Tymczasem sektor prosenioralnych organizacji nie ma najmniejszej ochoty organizować społecznego nacisku by takie rozwiązania wprowadzać.
Przemysław Wiśniewski – dziennikarz, społecznik, twórca Fundacji Zaczyn oraz ośrodka badawczego Instytut Polityki Senioralnej Senior_Hub, redaktor naczelny magazynu „Polityka Senioralna”
