26 lipca br. premier Donald Tusk ogłosił w Pabianicach, że projekt tzw. asystencji osobistej nie będzie realizowany. Tym samym kolejna obietnica z kampanii wyborczej z 2023 roku została wycofana.
Program asystencji miał objąć wsparciem kilkaset tysięcy osób niesamodzielnych, finansując usługi asystentów pomagających im w codziennym funkcjonowaniu w środowisku domowym. Ze wsparcia mogły skorzystać nie tylko osoby wymagające opieki, ale także ich bliscy – często członkowie rodzin, którzy obecnie samodzielnie sprawują opiekę (również liczeni w setkach tysięcy).
Szacunkowy koszt rozwiązania wynosił od 8 do 10 miliardów złotych rocznie. Program miał nie tylko odciążyć rodziny, ale też pobudzić rynek pracy poprzez tworzenie nowych miejsc zatrudnienia w sektorze usług opiekuńczych.
Początek i koniec asystencji
Projekt asystencji osobistej dla osób niepełnosprawnych niezdolnych do w pełni samodzielnego funkcjonowania (w tym osób 60+) znalazł się na liście 100 konkretów Koalicji Obywatelskiej, które miały wejść w realizację w ciągu 100 pierwszych dni nowego rządu. Prace nad projektem trwały w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej od drugiej połowy 2024 roku, ale wiosną 2025 roku uległy zastopowaniu. O ich intensyfikację apelowały organizacje branżowe oraz zrzeszające opiekunów osób niesamodzielnych, które dążyły do uchwalenia stosownej ustawy jeszcze przed wyborami prezydenckimi. Postulaty organizacji nie zostały wówczas spełnione.
W kolejnych miesiącach projekt ustawy dalej nie pojawiał się w porządku obrad Komitetu Stałego Rady Ministrów (z którego to komitetu dopracowane ustawy trafiają pod obrady Rady Ministrów).
W ostatnim czasie rząd pozorował jeszcze prace nas asystencją, m. in rozpatrywano tysiące uwag zgłoszonych w ramach konsultacji społecznych. W ostatnim czasie analizowano także 45 stron uwag do projektu zgłoszonych przez resort finansów. Deklaracja premiera wygłoszona w Pabianicach 26 lipca 2025 r. ostatecznie potwierdza koniec prac. Asystencji osobistej nie będzie.
Warto zauważyć, że Polska 2050 Szymona Hołowni uzależniała od uchwalenia ustawy o asystencji dalsze pozostawanie w kolacji rządzącej. Ustawę pilotował Łukasz Krasoń – wiceminister w MRPiPS, Pełnomocnik Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych, jednocześnie członek Polski 2050. Obecnie ani Krasoń, ani Polska 2050 nie skomentowali deklaracji premiera o odstąpienia od pomysłu.
Rząd rezygnuje z dużych programów na rzecz grup wrażliwych. Pieniądze mają iść na uzbrojenie
Rezygnacja z projektu asystencji osobistej i prawdopodobne odstąpienie od wdrożenia tzw. bonu senioralnego – kosztownych, ale niezwykle potrzebnych rozwiązań, oznaczają, że systemowe problemy związane z jakością życia osób o ograniczonej samodzielności nie zostaną w najbliższych latach zminimalizowane.
System miał być oparty m. in. o trzy duże rozwiązania. Pierwsze z nich to tzw. świadczenie wspierające, wprowadzone jeszcze przez rząd PiS i dofinansowujące osoby o znacznym stopniu niesamodzielności. System został wprowadzony przez poprzedni rząd wadliwie, ale w ostatnich kwartałach nastąpiło jego udrożnienie, dzięki czemu do końca maja pozytywne decyzje o przyznaniu świadczenia uzyskało już 280 tysięcy osób (kolejne kilkaset tysięcy czeka na ocenę stanu potrzeb, która jest warunkiem dla wypłaty środków przez ZUS). Większość osób uzyskujących świadczenie wspierające to osoby 60+.
Asystencja osobista miała wspomóc osoby o szczególnie wysokich potrzebach wsparcia, które potrzebują kosztownej opieki świadczonej przez przygotowanych do jej świadczenia opiekunów. Jako trzeci filar projektowano zaś bon senioralny, który miał być narzędziem wsparcia wyłącznie osób najstarszych – to narzędzie jest dziś również zagrożone.
Pakiet trzech różnych narzędzi wydawał się częściowo kompletny, choć nie do końca spójny. W obecnej sytuacji nie ma większego sensu analizowania mocnych i słabych stron tych rozwiązań rozwiązań, gdyż o żadnym pakiecie nie ma już mowy.
W Pabianicach premier argumentował:
– Kwestia niepełnosprawności to coś, na czym zawsze mi zależało. Ale muszę Wam powiedzieć słowo prawdy. Kiedy mówię o priorytecie, jakim jest niebezpieczeństwo, które się teraz realnie przed nami pojawia… Przeciętne państwo NATO-wskie wydaje na zbrojenia 2,5 proc., a my musimy 5 proc. 1 proc to ponad 40 mld złotych. Czyli te dwa procent więcej, które musimy wydać jako kraj najbardziej zagrożony, to 80 mld złotych, których w tej chwili nie mam na innego typu projekty. Każdy odpowiedzialny premier musi szukać działań, które nas nie wywrócą do góry nogami. Wiem, nudzę, o deficycie i budżecie ludzie nie chcą słuchać. Ale to nie ślepota ani głupota, tylko muszę działać w ramach poważnej odpowiedzialności za całość spraw państwowych.
Najsłabsi bez pomocy. Opieka nadal domeną rodziny. Konsekwencje braku systemu potencjalnie dramatyczne
Odnosząc się do słów szefa rządu należy pamiętać, że obietnice Koalicji Obywatelskiej zostały sformułowane w kampanii wyborczej jesienią 2023 roku, a więc wtedy gdy wojna w Ukrainie trwała już 1,5 roku, a zagrożenia, potencjalne obciążenia, prawdopobne koszty dozbrojenia polskiej armii były oczywiste. Dojmujące, że likwidowane są programy wspierające setki tysięcy osób w najgorszej sytuacji. Brak narzędzi wsparcia dla nich obniża jakość życia również setek tysięcy osób z ich kręgu rodzinnego. Powoduje spiętrzenie problemów w wymiarze osobistym. Ogranicza możliwość włączenia się opiekunów na rynek pracy, przez co często nie są oni w stanie godniej żyć i pracować na własne zabezpieczenie na starość. Brak systemowych rozwiązań ogranicza też szanse na rozbudowę niezwykle potrzebnych profesjonalnych kadr opieki. Koszty braku systemu są dziś olbrzymie, tyle, że ponosi je głównie rodzina. Jednakże i koszty budżetowe w obliczu braku optymalnych rozwiązań będą rosnąć. To budżet państwa będzie płacił za część miejsc w placówkach opieki całodobowej, w wypadku niemożności sprawowania opieki przez rodzinę i w sytuacji, gdy nie stać jej będzie na odpłatną opiekę dla swoich bliskich. Jednocześnie zauważyć trzeba, że tych miejsc już dziś brakuje, a planu ich zwiększenia nie ma. Pewne jest, że brak systemowych rozwiązań w obszarze wsparcia osób niesamodzielnych i ich rodzin przyniesie olbrzymie problemy już w najbliższych latach, gdy liczba osób o ograniczonej samodzielności, w tym osób starszych, znacznie wzrośnie.
