Przez chwilę wydawało się, że temat asystencji osobistej obejmującej m. in. osoby starsze, został przez rząd definitywnie zamknięty. Premier Donald Tusk postawił sprawę jasno: priorytetem są wydatki na obronność. Fala rozczarowania i sprzeciwu przetoczyła się przez środowiska osób z niepełnosprawnościami, ich opiekunów oraz organizacje społeczne.

Po trzech dniach od szeroko cytowanego wystąpienia premiera w Pabianicach nastąpił zwrot akcji. Rzecznik rządu zapewnił we wtorek 29 lipca br., że prace nad rozwiązaniem będą trwały. Potwierdził to również wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej – pełnomocnik rządu ds. osób z niepełnosprawnościami Łukasz Krasoń. Jednak wśród aktywistów dominuje przekonanie, że projekt – jeśli w ogóle ujrzy światło dzienne – będzie mocno okrojony w stosunku do pierwotnych założeń. 

Asystencja to nie luksus

Pomoc asystenta osobistego to dla wielu osób z poważnymi niepełnosprawnościami, w tym dla osób starszych o mocno ograniczonej samodzielności, jedyna szansa na względnie niezależne życie. Projekt ustawy o asystencji przygotowany przez wiceministra-pełnomocnika Łukasza Krasonia zakładał stopniowe wprowadzanie asystencji, zaczynając od objęcia nią najbardziej potrzebujących osób dorosłych, a w kolejnych etapach rozszerzając m.in. na dzieci i młodzież. W perspektywie 10 lat koszt miał wynieść około 80 miliardów złotych. 

Z punktu widzenia resortu rodziny rozwiązanie jest inwestycją, która poprawia jakość życia osób niesamodzielnych ogranicza koszty opieki instytucjonalnej nad tymi osobami w sytuacji utraty świadczących opiekę członków rodzin, generuje miejsca pracy w sektorze opieki i poza nim (gdyż umożliwia dotychczasowym opiekunom podjęcia pracy zawodowej w pełnym wymiarze).  Z perspektywy Ministerstwa Finansów rozwiązanie to jednak znaczący wydatek – jak zasugerował premier: nie do udźwignięcia w sytuacji ponoszenia znaczących wydatków na zbrojenia.

Komunikacyjna nieporadność rządu

W ostatnich miesiącach asystencja trafiła na dalszy plan. Komunikacja prac nad rozwiązaniem została ograniczona (piszemy o tym TU . Dopiero 26 lipca temat wrócił w trakcie szeroko cytowanej wypowiedzi premiera w Pabianicach, gdzie Donald Tusk ogłosił, że asystencja osobista nie zostanie wprowadzona.  

Zadziwia kompletne niezgranie kluczowych instytucji i osób, które po przeprowadzonej rekonstrukcji rządu miały pracować bardziej zgodnie. Premier najpierw „uśmiercił” ustawę podczas spotkania w Pabianicach, zbierając krytykę strony społecznej przez kolejne dwa dni. Do sprawy w poniedziałek nie odniosła się ani szefowa MRPIPS Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, ani wiceminister – pełnomocnik Krasoń, ani też nowo powołany minister odpowiedzialny za koordynację prac rządu. Rzecznik rządu zajął głos dopiero we wtorek, już po ogłoszeniu przez posłanki Polski 2050 i Lewicy planu opracowania ustawy z inicjatywy poselskiej (miałaby ona szansę na przegłosowanie z udziałem PiS czy Razem, de facto wbrew deklarowanej jeszcze w sobotę woli premiera, a tym samym i jego partii). 

Co dalej?

Prace nad rządowym projektem ustawy o asystencji osobistej osób z niepełnosprawnościami mają trwać dalej. Nie wiadomo kiedy zostaną zakończone i procedowane w ramach Rady Ministrów. Publiczna wypowiedź premiera o braku pieniędzy na ambitne reformy stanowi sygnał dla opinii publicznej, iż należy oszczędzać – prawdopodobne więc ustawa o asystencji będzie mocno okrojona, a protesty społeczne rozbrojone racjonalną argumentacją premiera o konieczności kierowania środków na zbrojenia.

Będziemy informować o dalszych losach ustawy o asystencji osobistej. 

Zdjęcie: KPRM