Nowy rządowy program pod nazwą „Aktywni Seniorzy – ASY” był procedowany ekspresowo i w utajnieniu. Dopiero 27 listopada 2025 r. opublikowano propozycję jego ramowego kształtu. Wartość programu to ponad 600 milionów złotych, z czego jedynie 150 milionów trafi do NGO. „Konsultacje społeczne” pięcioletniego programu przeprowadzono w ciągu 5 dni, a dyskusje wokół niego na forum Sejmowej Komisji Polityki Senioralnej zajęły łącznie 3 godziny. Program ASY będzie dalej prowadzony przez KPRM, która poprzednie edycje zrealizowała fatalnie. Oczekiwania części organizacji dotyczące powierzenia realizacji programu Narodowemu Instytutowi Wolności zostały zawiedzione.

Wstęp, czyli omówienie ogólnych założeń programu ASY oraz ocena możliwych konsekwencji jego wprowadzenia w proponowanym przez KPRM kształcie.

Założenia nowego programu ASY, opracowane przez Departament Polityki Senioralnej w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pod kierunkiem sekretarz stanu Marzeny Okły-Drewnowicz, ewidentnie sprzyjają wyłącznie wybranym podmiotom sektora obywatelskiego, niekoniecznie najbardziej skutecznym w działaniach aktywizacji społecznej osób starszych. Priorytetowo potraktowano uniwersytety trzeciego wieku, które nie mają większej potrzeby korzystania z rządowych grantów i organizują ofertę głównie dla osób już społecznie aktywnych. Zyskają też rady seniorów, które niewielkie roczne dotacje wykorzystają na pokrycie kosztów własnej działalności operacyjnej, a nie bezpośrednią aktywizację osób starszych.

Zapisy programu przewidują nierówne traktowanie podmiotów sektora obywatelskiego, faworyzują wybrane rodzaje podmiotów i dyskryminują inne, pomimo ich dorobku i zdolności prowadzenia efektywnych działań społecznie użytecznych. Niewielkie, lokalne organizacje będą mogły liczyć w programie ASY na dotacje do zaledwie 50 tysięcy złotych, co pozwoli na prowadzenie jedynie mało pogłębionych projektów, obejmujących ograniczoną liczbę beneficjentów. Realizacja programu w zaproponowanym kształcie przyniesie zmniejszenie zasięgu realizowanych działań aktywizacyjnych skierowanych do osób starszych i skanalizuje je do tych gmin, w których już istnieją silne środowiska aktywnych społecznie seniorów skupionych w lokalnych uniwersytetach trzeciego wieku, radach seniorów i powiązanych z UTW i RS organizacjach.

Małe i średnie NGO-sy realizujące niewielkie projekty nie będą mogły poprzez obsługę małych budżetów wesprzeć własnej stabilności instytucjonalnej i profesjonalizować się. W efekcie utraty możliwości realizacji większych projektów część NGO-sów wręcz odstąpi od realizacji misji uwzględniającej działania wobec seniorów. Ograniczenie wsparcia dla projektów tych niewielkich, ale licznych organizacji jest o tyle zdumiewające, że dynamika starzenia się społeczeństwa wymaga znacznego wzrostu liczby podmiotów działających na rzecz osób starszych oraz zwiększenia liczby aktywistów i profesjonalistów realizujących zadania użyteczne dla osób starszych.

Sekretarz stanu w KPRM, Pani Marzena Okła-Drewnowicz, projektując nowy program, uznała organizacje doświadczone, skuteczne w pozyskiwaniu dotacji i realizujące je najczęściej w sposób jakościowy za de facto niegodne uczestnictwa w nim, choć to właśnie te organizacje „niosły” poprzednie rządowe programy, a finansowane z nich projekty realizowały w warunkach turbulentnych. Według sekretarz stanu nowy program należało radykalnie zmienić względem poprzednich głównie dlatego, że panoszą się w nim NGO-sowe kartele, a organizacjom autentycznie misyjnym trudno było z kartelami konkurować. Program w obecnym kształcie jest więc policzkiem i karą dla setek niezależnych organizacji prosenioralnych, które zazwyczaj skutecznie realizowały swoje działania na rzecz seniorów, a w nowym programie będą miały ograniczoną możliwość ubiegania się o środki na realizację autorskich przedsięwzięć.

Ekspresowe „konsultacje społeczne” i przedstawienie programu na Sejmowej Komisji Polityki Senioralnej

Propozycja nowego programu ASY została opublikowana na stronie KPRM 25 listopada 2025 r., tj. tydzień po odbiorze przez Departament Polityki Senioralnej dokumentów ewaluacji programu Aktywni+, która to ewaluacja miała być podobno podstawą do projektowania nowego, lepszego programu na lata 2026–2030. Jeden tydzień oczywiście nie wystarczył na opracowanie założeń nowego programu – był on szykowany długo wcześniej, w utajnieniu i bez oglądania się na – dopiero planowaną – ewaluację (dodajmy: zrealizowaną pośpiesznie jesienią br. przez zewnętrzną firmę opłaconą ze środków KPRM, która zbadała opinie o programach Aktywni+ i Senior+ w podmiotach, które do ewaluacji same się zgłosiły, a nie zostały do niej wylosowane).

27 listopada o godzinie 19:57 KPRM ogłosiła na swojej stronie otwarcie konsultacji uchwały o ustanowieniu rządowego programu „Aktywni Seniorzy – ASY”. W informacji o konsultacjach ustalono ich zakończenie na… 2 grudnia. Na konsultacje pozostawiono więc zaledwie pięć dni, z czego dwa przypadały na weekend. Tak krótki czas sprawił, że większość podmiotów potencjalnie zainteresowanych udziałem w konsultacjach nie mogła przygotować swoich propozycji zmian do projektu nowego programu, a nawet zapoznać się z tymi propozycjami. Z rozdzielnika pismo o konsultacjach wysłano jedynie do sześciu organizacji pozarządowych – największych lub najbardziej widocznych w przestrzeni debaty publicznej zrzeszeń senioralnych, takich jak Polski Związek Emerytów, Rencistów i Inwalidów, zrzeszenia uniwersytetów trzeciego wieku, Ogólnopolskie Porozumienie o Współpracy Rad Seniorów. Nie wysłano informacji do realizatorów projektów Aktywni+ prowadzonych w tym roku i w poprzednich latach. Nie umieszczono informacji o konsultacjach na profilach społecznościowych KPRM. W ramach pięciodniowych „konsultacji” nie odbyły się żadne spotkania stacjonarne czy online, w trakcie których zaprezentowano założenia programu ASY.

Celem było ograniczenie zwrotu uwag do projektu i możliwie szybkie podsumowanie „konsultacji”, tak by arbitralnie opracowany i nieuwzględniający postulatów strony społecznej program mógł zostać szybko przedstawiony Radzie Ministrów. Opublikowanym dokumentom dotyczącym programu nie towarzyszył dokument przeprowadzonej przez KPRM ewaluacji programów Aktywni+ i Senior+, choć to właśnie wnioski z tych ewaluacji miały być podstawą dla kształtu nowego programu. Nie przedstawiono też projektu regulaminu nowego konkursu, w którym zapewne zostaną zawarte kluczowe informacje szczegółowe, których w samym projekcie nowego programu nie ma. Bez nich trudno zrozumieć, w jaki sposób program będzie prowadzony w praktyce.

2 grudnia sekretarz stanu Marzena Okła-Drewnowicz przedstawiła założenia programu na posiedzeniu Sejmowej Komisji Polityki Senioralnej zwołanym przez przewodniczącą Joannę Borowiak, która na wielu poprzednich posiedzeniach komisji monitorowała stan prac nad programem, uzyskując od reprezentantów KPRM jedynie mgliste zapewnienia, że są one prowadzone i że będą szeroko konsultowane.

Opracowanie programu miało charakter nie tyle niejawny, co wręcz utajniony. Wbrew zapewnieniom sekretarz stanu Marzeny Okły-Drewnowicz nie towarzyszyły temu procesowi żadne realne konsultacje społeczne, a jedynie pozorowany i krótkotrwały (przypomnijmy: pięciodniowy) proces formalnego naboru uwag do zapisów propozycji uchwały o przyjęciu programu. W ciągu tych pięciu dni, jak podała sekretarz stanu na mównicy sejmowej w dniu 4 grudnia, napłynęły pisma od zaledwie 20 instytucji, przy czym sekretarz stanu podkreśliła, że część z nich nie zawierała żadnych uwag. Sekretarz stanu nie podała, ile spośród pism przekazały urzędy centralne informowane o konsultacjach „z rozdzielnika” i często odpowiadające bez uwag, ile jednostki samorządu terytorialnego realizujące dotychczas program Senior+, a ile organizacje pozarządowe realizujące do tej pory program Aktywni+. Tych ostatnich najpewniej było jedynie kilka.

Większość pozarządowych interesariuszy programu najpewniej do tej pory nie dowiedziała się jeszcze o jego opracowaniu. Liczba potencjalnie zainteresowanych organizacji jest bardzo duża, gdyż w poszczególnych edycjach programów ASOS czy Aktywni+ oferty składało nawet powyżej dwóch tysięcy organizacji, a łączna liczba organizacji, które starały się w ciągu czternastoletniej historii obu programów o dotacje, może być kilkukrotnie większa. Organizacje te, dostrzegające palące problemy starzejącego się społeczeństwa, powinny być wręcz pobudzane do zainteresowania programem i realizacją misji użytecznej wobec osób starszych. Tymczasem nie poinformowano ich rzetelnie i nie dopuszczono do zabrania przez nie głosu.

Również na zwołanej na 2 grudnia 2025 r. Sejmowej Komisji Polityki Senioralnej zdążyło się pojawić i zabrać głos zaledwie trzech reprezentantów strony społecznej, z czego dwie osoby to stali eksperci Komisji.

Naciągana narracja o wielomiesięcznych prekonsultacjach

Sekretarz stanu Marzena Okła-Drewnowicz zapewniała na posiedzeniu komisji oraz z mównicy sejmowej, że konsultacje społeczne programu ASY były krótkie, ale zgodne z przepisami, a także że towarzyszyły im wcześniejsze wielomiesięczne prekonsultacje. Jest to łatwa do udowodnienia nieprawda i dezinformacja. Sekretarz stanu przeprowadziła jedynie jedno spotkanie, które można zakwalifikować jako prekonsultacyjne. Odbyło się ono na początku sierpnia w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach. Osoby obecne na tym spotkaniu już wtedy sygnalizowały nam, że Sekretarz stanu jedynie poinformowała uczestników reprezentujących lokalne JST i NGO o bardzo wstępnych założeniach nowego programu. Spotkaniu towarzyszyła dwukierunkowa wymiana doświadczeń i opinii, ale niemal wyłącznie w obszarze funkcjonowania domów i klubów Senior+.

Przy okazji spotkania w Katowicach Pani Marzena Okła-Drewnowicz zapowiadała w swoich mediach społecznościowych, że podobne spotkania prekonsultacyjne – dedykowane stricte nowemu programowi – odbędą się w kolejnych regionach i będą organizowane we współpracy z wojewodami. Nic nie wskazuje na to, by się odbyły. Nie ma z nich żadnych sprawozdań. Nie ma żadnych zapowiedzi ani relacji na stronie internetowej ani w mediach społecznościowych KPRM czy na profilach Pani sekretarz Marzeny Okły-Drewnowicz.

Jednocześnie sekretarz stanu upiera się publicznie, że prekonsultacje prowadziła szeroko, na co najmniej kilku okolicznościowych, a nie poświęconych nowemu programowi wydarzeniach lokalnych. Analiza programu części z tych wydarzeń oraz dostępnych relacji z nich wskazuje, że na tych imprezach sekretarz stanu co najwyżej kontekstowo zapowiadała nowy program i krótko relacjonowała jego pojedyncze założenia. Nie towarzyszyły temu dyskusje. Nie przedstawiono żadnych założeń ramowych na piśmie. Nie ujawniono choćby fragmentu treści projektu programu. A jest to podstawowy element tego, czym są organizowane zgodnie z elementarną metodologią konsultacje społeczne lub prekonsultacje społeczne. Mówienie przez pół roku, że pracuje się nad jakimś rozwiązaniem, jest elementem sprawozdawczości własnej działalności i promocji własnej aktywności. Nie ma natomiast nic wspólnego z konsultacjami społecznymi, które są zorganizowanym, ustrukturyzowanym procesem obejmującym różne formy komunikacji, przewidującym możliwość uzyskania konstruktywnej opinii od interesariuszy. Opinia publiczna w sprawie rzekomych prekonsultacji jest wprowadzana w błąd.

Budżet programu i jego przeznaczenie. Wartość programu na projekty organizacji pozarządowych realnie spadnie

Nowy program „Aktywni Seniorzy – ASY” na lata 2026–2030 będzie miał wartość 610 milionów złotych, przy czym sekretarz stanu Pani Marzena Okła-Drewnowicz deklaruje, że w przyszłych latach jego wartość może wzrosnąć. Na program składa się komponent (priorytet) V, który zawiera w sobie mechanizm finansowania klubów i domów znanych do tej pory jako Senior+ (program Senior+). Jego realizatorami będą jednostki samorządu terytorialnego, które na tworzenie i kontynuowanie działalności klubów/domów Senior+ (już pod nową nazwą) będą mogły uzyskać 410 milionów złotych w ciągu pięciu lat, a więc o 110 milionów złotych więcej niż w latach 2021–2025.

Natomiast wsparcie zaplanowane w priorytetach I–IV, kontynuujących założenia programów ASOS, a następnie Aktywni+, wynosi 200 milionów złotych w ciągu pięciu lat, a więc 40 milionów złotych rocznie. Jest to tyle samo, ile zapewniano na realizację nie tylko ostatnich edycji Aktywnych+, ale także tyle samo, ile kosztowała budżet państwa pierwsza edycja programu ASOS w 2012 roku. Elementy programu ASY kontynuujące wybrane założenia programów ASOS i Aktywni+ są warte nadal tyle samo, czyli 40 milionów złotych rocznie. I to pomimo tego, że skumulowana inflacja od 2012 roku wyniosła ponad 43%. Oznacza to realną erozję wartości wsparcia zapewnianego przez narzędzia pod nazwami ASOS/Aktywni+/ASY, ponieważ znacząco wzrosły koszty realizacji projektów aktywizacyjnych. Usługi i praca są dziś droższe, więc w tym samym nominalnie budżecie da się prowadzić działania w mniejszej skali. Będą one zawężane z każdym kolejnym rokiem wzrostu inflacji.

Budżet nie został zwiększony od 2012 roku, w którym liczba osób 60+, którym dedykowany jest program, nie przekraczała 9 milionów osób. Dziś wynosi już 10 milionów, a w 2030 roku, kiedy będzie się kończył program ASY, wzrośnie do 11 milionów. Gdyby pieniądze z programu angażowano nie w projekty aktywizacyjne, lecz wypłacono każdej osobie starszej „do ręki”, to w 2012 roku otrzymałaby ona z programu mniej niż 5 złotych, a dziś zaledwie 4, przy czym realna wartość zakupowa takiej kwoty byłaby niemal o połowę mniejsza niż 14 lat temu. Te liczby pokazują, jak niewielkie jest wsparcie w programie wobec wydatków budżetu państwa. Nie można go nazwać nawet marginalnym. Tymczasem potrzeby rosnącej grupy społecznej i wiekowej osób starszych wzrastają.

Brak zapewnienia wyższych kwot dla programu przez Panią Sekretarz Okłę-Drewnowicz w trakcie negocjacji z ministrem finansów jest o tyle zaskakujący, że w tym samym czasie sekretarz stanu odpowiedzialna za sprawy społeczeństwa obywatelskiego, Adriana Porowska, była w stanie zapewnić dodatkowe dziesiątki milionów złotych na kontynuację w 2026 roku programu Moc Małych Społeczności (oraz innych wybranych programów, których operatorem jest NIW). Program dedykowany aktywności osób starszych ulega dalszej erozji, pomimo ewidentnej społecznej potrzeby jego rozwinięcia.

Znaczne ograniczenie środków dla organizacji pozarządowych względem programu Aktywni+. Realny budżet programu ASY z przeznaczeniem dla NGO to zaledwie 30 milionów złotych rocznie, przy czym organizacje lokalne będą miały do dyspozycji jedynie 10 milionów

Należy również zauważyć, że z 40 milionów złotych kierowanych każdego roku na wsparcie aktywności społecznej osób starszych w ramach priorytetów I–IV programu ASY jedynie 30 milionów będzie wydatkowanych na projekty prowadzone przez organizacje społeczne. 10 milionów będzie dedykowanych jednostkom samorządu terytorialnego organizującym i wspierającym lokalne rady seniorów.

Niepokoi też, że w priorytecie I programu ASY zapisano 5 milionów złotych dedykowanych wyłącznie dużym organizacjom sieciowym lub prowadzącym analizy i badania, z docelowym przeznaczeniem na opracowanie modelowych rozwiązań sprzyjających aktywizacji społecznej osób starszych. Bezpośrednim celem programu wspierającego aktywność społeczną osób starszych nie powinno być samo tworzenie koncepcji, które w przyszłości być może pozwolą skuteczniej aktywizować seniorów. Celem jest, i powinno pozostać, prowadzenie bezpośredniej aktywizacji tu i teraz – za pomocą metod już sprawdzonych i systematycznie unowocześnianych. Nowe koncepcje można opracowywać poza programem, ze środków KPRM lub wspólnie z partnerami społecznymi, a następnie testować, skalować i włączać w realizowane polityki publiczne.

Przeznaczenie aż 15 milionów złotych rocznie w priorytecie II, wspierającym projekty edukacji osób starszych, wyłącznie dla Uniwersytetów Trzeciego Wieku wydaje się być wyrazem nadgorliwości decydentów w zakresie zabezpieczania interesów tego środowiska. Odbiorcami projektów edukacyjnych realizowanych wyłącznie przez UTW będą osoby uczestniczące w zajęciach UTW lub rozważające przystąpienie do nich, a więc już aktywne społecznie, zdolne do poszukiwania dla siebie odpowiedniej oferty.

Dotacje z priorytetu III, dedykowanego radom seniorów, a więc bezpośrednio do wykorzystania przez organizujące rady JST, nie będą trafiać na działania aktywizacji społecznej osób starszych, bowiem rady bezpośrednio nie prowadzą takiej działalności, a jedynie koncepcyjnie wspierają tworzenie warunków dla jej prowadzenia. JST będą mogły przeznaczyć środki na działania organizacyjne, niekoniecznie aktywizacyjne. Będą to środki do 20 tysięcy złotych w ramach jednej dotacji, składające się na roczny budżet 10 milionów złotych, co pozwoli na dofinansowanie w zasadzie każdej rady lub samorządu, które wystąpią o grant. Pokrywanie kosztów funkcjonowania rad skupiających już aktywnych społecznie seniorów odciąży symbolicznie samorządy, ale jednocześnie zmniejszy dostępność środków programu dedykowanych realizacji w tych samych gminach projektów mających na celu przywrócenie do życia społecznego seniorów dziś społecznie wykluczonych.

Do tej pory dostęp do środków programów ASOS/Aktywni+ nie był ograniczony dla poszczególnych typów organizacji. Konkurowały one o niemal 40 milionów złotych rocznie. Teraz niezależne, lokalne, niezrzeszone w sieciach, pozbawione bazy eksperckiej i niemające statusu UTW organizacje będą mogły liczyć na zaledwie 10 milionów złotych rocznie, przy maksymalnej kwocie dotacji sięgającej 50 tysięcy złotych, która nie pozwoli na pogłębioną pracę z seniorami ze środowisk lokalnych.

ASY w podziale na priorytety. Na jakie działania w programie ASY można będzie uzyskać dofinansowanie? Jakie podmioty będą mogły o nie wystąpić i na jakich warunkach? Jakie są ryzyka takiej a nie inne konstrukcji programu?

Priorytet I. Rozwój strategicznych koncepcji w zakresie polityki senioralnej

Realizowane w tym priorytecie projekty mają pozwalać na projektowanie i testowanie innowacyjnych koncepcji, które w przyszłości będą mogły stanowić efektywne narzędzie wsparcia osób starszych. Chodzi zapewne o tworzenie rozwiązań, które okażą się szczególnie skuteczne, a ich model będzie możliwy do powielania lub skalowania. Chodzi więc o opracowywanie i testowanie rozwiązań pozwalających w bardziej innowacyjny sposób aktywizować osoby starsze i pozytywnie wpływać na jakość ich życia.

Uprawnione do aplikowania o środki mają być organizacje ogólnopolskie, sieciowe, parasolowe i analityczne, mające doświadczenie w opracowywaniu nowych koncepcji i badaniu ich efektywności. Więcej o tym priorytecie nie wiadomo, gdyż nie został on szczegółowo opisany i nie był szerzej referowany na żadnym forum. Nie ujawniono też regulaminu konkursu, który precyzowałby, jakie w zasadzie przedsięwzięcia będą mogły być w nim realizowane. Czy chodzi wyłącznie o testowanie nowych pomysłów — wdrażanie autorskich działań i badanie efektów? Czy raczej o rozwijanie już realizowanych pomysłów, które zostaną uznane za modelowe i godne kontynuacji?

Aplikować w ramach priorytetu mają organizacje uznawane za duże i ogólnopolskie, ale nie wiadomo, jaka jest definicja tych pojęć. Wiadomo zaś, że możliwe będzie uzyskanie przez organizacje dotacji dużych, do 250 tysięcy złotych, co przy pięciomilionowej alokacji priorytetu pozwoli finansować około 20 przedsięwzięć rocznie.

Mamy wątpliwości, czy środki programu powinny być dedykowane projektom badawczym, ponieważ takie działania jedynie w ograniczonym zakresie wpływają bezpośrednio, już w trakcie realizacji, na poziom aktywności społecznej osób starszych. Ich efekt, jeśli okażą się skuteczne i będą w przyszłości rozwijane, jest odłożony w czasie. Takie działania, obarczone ryzykiem niepowodzenia, KPRM może opracowywać i sprawdzać samodzielnie lub z partnerami społecznymi czy innymi podmiotami publicznymi, np. uczelniami wyższymi i instytutami badawczymi. Dziś w obiegu jest wiele koncepcji i badań (różnej jakości), do których decydenci mają dostęp, a tym samym wpływ na ich stosowanie w praktyce. Liczba badań, kampanii, innowatorskich projektów czy tworzonych innowacji społecznych na rzecz osób starszych rośnie i KPRM, gdyby chciała, mogłaby wybierać spośród już opracowanych koncepcji i wspierać ich upowszechnianie. Nie robi tego jednak.

Zachodzi obawa, że eksperci oceniający projekty, ze względu na ich szczególny charakter, nie będą mieli narzędzi pozwalających zweryfikować założenia projektów — ich wiarygodność, stopień innowacyjności etc. Dlatego też sekretarz stanu Pani Marzena Okła-Drewnowicz założyła, że w tym priorytecie będzie mogła podejmować decyzje strategiczne i do dofinansowania wybierać oferty, które sama uzna za najbardziej wartościowe. Obawiamy się, że niekoniecznie będą to oferty najlepsze. Istnieje ryzyko, że środki zostaną przeznaczone na zabezpieczenie organizacji sojuszniczych, które wydadzą je nie na eksperymentalne programy, lecz raczej na podtrzymanie funkcjonowania własnych flagowych, często seryjnych przedsięwzięć (które w ocenie zostaną uznane za efektywne, modelowe i innowacyjne), a także na fora wymiany wiedzy eksperckiej (kolejne konferencje), cykliczne raporty (realizowane często w amatorski sposób i niewnoszące wiele do refleksji nad sprawami osób starszych), kampanie społeczne, projekty wydawnicze etc. Wszystko w tej kwestii wyjaśni regulamin konkursu.

Niestety, roczny cykl grantowy powoduje, że na realne eksperymenty będzie zbyt mało czasu. Sensownych innowacji nie da się opracować, przetestować w działaniu, poddać ewaluacji i upowszechnić w zaledwie kilkumiesięcznym cyklu życia projektu.

Nonsensowne jest obarczanie organizacji innowacyjnych koniecznością wnoszenia do projektów, mogących być w przyszłości szczególnie użytecznymi społecznie, wkładu własnego (na poziomie minimum 10%), nawet wolontariackiego, który w projektach specjalistycznych bywa czystą fikcją.

Priorytet II. Edukacja osób starszych

Jak sugeruje sama nazwa — ma wspierać edukację osób starszych. Kanalizuje wsparcie wyłącznie do Uniwersytetów Trzeciego Wieku, które z rządowych środków do tej pory zazwyczaj rzadko korzystały. Odbiera szanse na wsparcie projektów niesieciowych stowarzyszeń i fundacji, nawet jeśli misję edukacyjną wobec osób 60+ realizowały wzorcowo i systematycznie.

Trudno zrozumieć, dlaczego najwięcej środków programu, bo aż 15 milionów złotych rocznie, ma być kierowane wyłącznie do UTW. Czemu KPRM upatruje akurat w tym środowisku i w tych typach organizacji kluczowego wykonawcę projektów edukacyjnych w ramach programu, skoro same UTW w konkursach Aktywni+ startowały rzadko? Czemu dowartościowywany jest akurat jeden typ podmiotów, kosztem innych?

By szczegółowo omówić wady i zalety kierowania tak znaczącego wsparcia do UTW, należy oczywiście posiłkować się danymi. W tym wypadku korzystamy z raportu cyklicznego GUS o funkcjonowaniu UTW, który jest sporządzany co trzy lata (najświeższe opracowanie to: „Uniwersytety Trzeciego Wieku w roku akademickim 2021/2022”, GUS 2023), przy czym część danych korygujemy (w każdym wypadku jest to korekta korzystna dla UTW) o niepełne, ale bardziej aktualne informacje i statystyki, w tym publikowane na stronach internetowych dwóch funkcjonujących zrzeszeń UTW.

Uniwersytety Trzeciego Wieku gromadzą około 100 tysięcy słuchaczy. Osoby te nie są członkami organizacji jako takich, ale zazwyczaj stosunkowo biernymi odbiorcami oferty edukacyjnej i integracyjnej. Większość UTW swoje zajęcia organizuje w formułach wykładów, niepozostawiających wiele przestrzeni na ekspresję doświadczeń, poglądów czy potrzeb słuchaczy. Wykłady w większości UTW organizowane są od października do czerwca, zazwyczaj raz w tygodniu. Daje to ograniczoną możliwość pogłębienia aktywności, choć jest niewątpliwie okazją do integracji i wzmacnia poczucie przynależności do określonego środowiska. Są oczywiście UTW, które własną ofertę wykładową uzupełniają licznymi warsztatami i szkoleniami. Bardzo niewiele jednostek realizuje przedsięwzięcia społeczne, takie jak programy wolontariatu czy inne formy pozwalające na wzmocnienie wśród osób starszych poczucia własnej sprawczości w życiu społecznym. Formuła UTW przynosi słuchaczom konkretne korzyści, ale też nie jest pozbawiona wad. Słuchacze UTW stanowią dużą i wpływową społeczność, niemniej jest to 100 tysięcy osób, a więc 1% wszystkich seniorów żyjących w Polsce. Tymczasem to te osoby mają być bezpośrednio wspierane z wykorzystaniem aż 50% środków programu dedykowanego organizacjom społecznym (a nie JST).

Należy zaznaczyć, że w zajęciach prowadzonych przez UTW uczestniczą osoby już zaktywizowane – na tyle aktywne społecznie, że były w stanie znaleźć sobie ofertę UTW i systematycznie z niej korzystać. Czemu KPRM chce usilnie i nadgorliwie aktywizować już zaktywizowanych?

Należy również zaznaczyć, że większość słuchaczy UTW stanowią osoby z wykształceniem co najmniej średnim, a często wyższym. Jedynie około 15,7% słuchaczy (GUS, 2023) stanowią osoby z wykształceniem zawodowym lub podstawowym. UTW gromadzą więc osoby z najwyższymi kapitałami społecznymi, intelektualnymi i komunikacyjnymi – swoistą senioralną elitę. Nie są zaś narzędziem wsparcia tych osób, które program ASY powinien szczególnie dostrzegać i wspierać – osób o najniższych kapitałach, którym w największym stopniu grozi wykluczenie społeczne.

Kolejną kwestią jest to, że UTW funkcjonują głównie w środowiskach miejskich, a przecież według sekretarz stanu Pani Marzeny Okły-Drewnowicz konieczne jest zwłaszcza budowanie oferty na wsiach. Owszem, około 40% UTW działa na terenach małych gmin poniżej 20 tysięcy mieszkańców, niemniej najwięcej UTW jest w większych gminach, gdzie oferta dla osób starszych bywa bardziej zróżnicowana i dostępna niż w małych miejscowościach. Wsparcie UTW w tak dużym zakresie, jak planuje KPRM, wzmocni ofertę kierowaną do seniorów zamieszkujących ośrodki zurbanizowane jeszcze bardziej i najpewniej nie zwiększy znacząco dostępności oferty w gminach wiejskich.

Uniwersytetów Trzeciego Wieku istnieje w Polsce na pewno więcej niż 500, a według zrzeszeń UTW nawet powyżej 600 lub w okolicach 700. Nie jest jasne, czy statystyki te ujmują tylko niezależnie funkcjonujące jednostki (UTW jako podmiot), czy wliczają ewentualne oddziały terenowe, które część UTW posiada (np. tylko jeden Płocki Powiatowy Uniwersytet Trzeciego Wieku prowadzony de facto przez Starostwo Powiatowe w Płocku ma aż 14 oddziałów w poszczególnych gminach powiatu, a zajęcia w każdym z nich odbywają się incydentalnie, 1–2 razy w roku). Niezależnie od tego, ile samodzielnych jednostek UTW istnieje, ich liczba jest na pewno szeroka. Najczęstszą formą organizacyjną działania UTW jest funkcjonowanie jako stowarzyszenie lub fundacja – takich organizacji pozarządowych, z UTW w nazwie, Krajowy Rejestr Sądowy wymienia na dzień 6 grudnia 2025 r. dokładnie 297. Pozostałe UTW są zaś tworzone i działają w strukturach innego rodzaju podmiotów – uczelni wyższych, jednostek gminnych (np. biblioteka, centrum kultury itp.) czy też jako jednostki wewnętrzne lub swoiste projekty organizacji pozarządowych. Oznacza to, że większość UTW posiada swojego patrona, który odpowiada za działania organizacyjne i – przynajmniej częściowe – finansowanie UTW. Istotnym źródłem przychodów UTW są w praktyce również składki słuchaczy, wpłacane jako swoiste czesne – pobiera je większość UTW i są one kluczowym źródłem finansowania uniwersytetów – wg GUS pobiera je ponad 60% UTW.

Finansowanie UTW w porównaniu do innych organizacji jest dość stabilne i najczęściej wystarczające, by UTW efektywnie działały. Obok opłat od słuchaczy UTW posiłkują się najczęściej bezpłatnie lub preferencyjnie udostępnianą bazą lokalową innych instytucji, a jeśli mają patrona, takiego jak uczelnia czy JST, to również środkami finansowymi organizatora (otrzymuje je wg GUS ok. ¼ UTW) lub oddelegowanymi do częściowej obsługi spraw UTW kadrami tego podmiotu.

Według GUS niemal 60% UTW uzyskuje dotacje publiczne ze środków samorządów gminnych, powiatowych, regionalnych. Inne dane wskazują, że nawet kilkanaście procent UTW sięga skutecznie po dotacje finansowane z budżetu państwa lub środków unijnych. UTW rzadko sięgały po trudne w realizacji granty Aktywni+ (trudne zwłaszcza po przeniesieniu programu do KPRM), ale widać je na listach rankingowych wielu konkursów Narodowego Instytutu Wolności czy różnych ministerstw. Część UTW startuje o środki systematycznie i z powodzeniem, zwłaszcza dlatego, że dysponuje kadrą profesjonalną odpowiedzialną za sprawy administracyjne, rozwojowe i pozyskiwanie finansowania (wg GUS UTW posiadają średnio 11-osobowe zespoły administracyjne, choć część z nich to wolontariusze – jest to więc więcej osób niż w małych czy średnich organizacjach pozarządowych niebędących UTW, których zespoły mają raczej kilkuosobowe). Możliwe jest zatem sformułowanie opinii, że UTW radzą sobie organizacyjnie i finansowo całkiem przyzwoicie i nie potrzebują specjalnych narzędzi wzmocnienia instytucjonalnego ani rozbudowania oferty.

Tymczasem sekretarz stanu Pani Marzena Okła-Drewnowicz upowszechnia obraz, w którym UTW nie mogą skutecznie starać się o środki publiczne i są albo „wygryzane” z list rankingowych przez inne organizacje, albo też w ogóle nie startują o środki, bo wiedzą, że polegną w konkurencji z rzekomo niemisyjnymi organizacjami. Jako dowód na potwierdzenie tej tezy sekretarz stanu podała na Sejmowej Komisji Polityki Senioralnej w dn. 2 grudnia 2025 r. dane, wskazujące, że w konkursie Aktywni+ 2025 jedynie 44 UTW złożyły swoje oferty realizacji zadań publicznych, z czego jedynie 6 ofert uzyskało na tyle wysokie oceny ekspertów, by uzyskać dofinansowanie. Co jednak wynika z tych danych? Według nas jedynie to, że UTW miały 13,6% skuteczności w pozyskiwaniu dotacji w ostatniej edycji programu Aktywni+. Biorąc pod uwagę, ile dotacji zostało udzielonych w ogóle i ile ofert złożono, możemy jednak łatwo policzyć, że szanse matematyczne dofinansowania oferty wyniosły w edycji 2025 konkursu 16,3%. UTW nie wypadły więc znacząco gorzej od innych podmiotów (a od wielu lepiej, np. PZERiI miał zerową skuteczność). Po prostu UTW napisały słabsze oferty. Oferty oceniali zaś eksperci powołani przez sekretarz stanu. UTW nie były wygryzane i dyskryminowane.

Powody, dla których UTW nie startowały o dotacje z programu Aktywni+, są raczej oczywiste i łatwe do sformułowania. Pierwszy z nich jest taki, że po prostu dotacji nie potrzebowały, bo ich kondycja finansowa jest zadowalająca i pozwala realizować zamierzone cele. Drugi jest taki, że realizacja programów Aktywni+ po przejściu programu do KPRM jest w środowiskach pozarządowych powszechnie uznawana za utrudnioną przez grantodawcę. W związku z tym o środki startują głównie podmioty zdolne do ryzyka i akceptujące wszelkie utrudnienia (późne wyniki i późna kontraktacja, sztywności regulaminowe zawsze na niekorzyść organizacji, brak wsparcia opiekunów projektów, drakońska sprawozdawczość itp.), a rzadziej te, które chcą mieć komfort pracy i swobodę w działaniu. Trzeci jest taki, że wyniki konkursu publikowane są ostatnio w czerwcu/lipcu, a kontraktacja i przekazywanie środków przebiegają jesienią. A więc na tyle późno, że UTW mają już wówczas zaplanowane działania lub wręcz już realizują ustalany z wyprzedzeniem program. UTW nie piszą więc projektów rozpoczynających się jesienią i kończących się do grudnia, bo musiałyby postawić na głowie cały swój plan organizacyjny. Czasowe ramy naboru, oceny, wyłaniania do dofinansowania i realizacji ofert w Aktywnych+ są po prostu niekompatybilne z trybem pracy uniwersytetów i pozostanie tak również w przyszłości, gdy do realizacji trafi już program ASY. Kolejnym powodem nikłego zainteresowania UTW konkursem jest to, że oferty przewidujące pobieranie od uczestników zajęć opłat (a większość UTW to robi) są zazwyczaj niżej oceniane przez ekspertów i mają mniejsze szanse na dofinansowanie (i słusznie). UTW mają więc dylemat – nie pobierać opłat, dostać dotacje, przyzwyczaić uczestników do darmowej oferty i wzbudzić ich niezadowolenie w wypadku, gdy bezpłatne oferty już w przyszłości nie będą dostępne, czy może „zaszyć” opłaty w niepowiązanych stricto z projektem „czesnych” lub „składkach” i narazić się na ewentualne konsekwencje w razie kontroli. Najprościej jest oferty po prostu nie pisać i mieć „święty spokój” – nie dlatego, że trzeba konkurować ze „spryciarzami”, tylko dlatego, że to grantodawca tak konstruuje kryteria oceny i procedury konkursowe, że organizacje wolą go sobie odpuścić.

Tymczasem KPRM chce zalać UTW pieniędzmi, na których brak UTW najczęściej nie narzekają i o które nie proszą. W 2025 roku UTW zrealizowały dotacje o wartości do 1 miliona złotych, ale od 2026 roku mają ich otrzymywać aż 15 milionów, kosztem tych NGO, które te środki byłyby gotowe proaktywnie pozyskać i poprawnie wykorzystać z korzyścią rozumianą jako rozbudowa oferty dla osób starszych w zróżnicowanych środowiskach lokalnych.

UTW mogą liczyć na dotacje większe niż inne NGO (w dedykowanym im priorytecie IV). UTW mogą się starać o 70 tysięcy złotych na dotacje, inne organizacje o 50 tysięcy złotych. Jest to wyraz nierównego traktowania. Alokacji dedykowanej UTW starczy na nawet 250–300 dotacji (w zależności od ich wartości). Jeśli więc zainteresowanie konkursem będzie ze strony UTW bardzo duże, to – biorąc pod uwagę ich liczbę – szanse powodzenia w konkursie wyniosą nawet powyżej 50%, podczas gdy w priorytecie IV organizacje będą miały szanse zapewne kilkunastoprocentowe (jest to kolejny wyraz nierównego traktowania podmiotów pozarządowych w programie ASY). Natomiast jeśli zainteresowanie UTW startem w konkursie będzie małe, to w zasadzie niemal każda, jako tako napisana oferta, niezależnie od jej jakości i liczby punktów przyznanych w ofercie, trafi do dofinansowania. Takie wywyższanie UTW podziała na inne podmioty sektora pozarządowego demoralizująco.

Trzeba również zaznaczyć, że około 7,4% słuchaczy UTW (GUS, 2023) stanowią osoby w wieku do 60 lat, a więc jeszcze nie seniorzy. Czy program będzie pozwalał na organizowanie UTW zajęć dla słuchaczy wyłącznie w wieku 60+ i wykluczy młodszych, czy też możliwe będzie wsparcie wszystkich słuchaczy? Tego nie wiemy, gdyż regulamin pierwszego planowanego konkursu ASY nie jest upubliczniony.

Priorytet III. Partycypacja społeczna osób starszych

Czy się stoi, czy się leży, radzie seniorów się należy – tak zaczynamy analizę tego priorytetu, bowiem de facto na tym polega to narzędzie wsparcia. Jest to czyste rozdawnictwo środków na pokrycie podstawowych kosztów funkcjonowania rad seniorów, które działają w niespełna co piątej polskiej gminie. Budżet priorytetu to 10 milionów złotych, a maksymalna dotacja dla gminy prowadzącej radę lub chcącej ją założyć to 20 tysięcy złotych. Oznacza to, że w zasadzie każda aplikująca o wsparcie jednostka samorządowa prowadząca radę seniorów lub chcąca z wykorzystaniem grantu ją powołać, będzie mogła uzyskać dotację niezależnie od jakości oferty i jakości pracy lokalnej rady (jeśli już jest ona powołana). Jest to wyraz nierównego traktowania w programie, gdyż inne typy wnioskodawców będą musiały ze sobą realnie konkurować o znacznie ograniczone środki dostępne w dedykowanych im priorytetach.

Rady seniorów są powoływane przez lokalne samorządy, które pokrywają niewielkie koszty ich funkcjonowania. Samorządy tworzą rady niechętnie i nie powierzają im raczej symbolicznych zadań. Efekty prac rad są zazwyczaj nikłe, czego strukturalne uwarunkowania omawialiśmy szczegółowo w numerze 9–10 „Polityki Senioralnej”. Rady gromadzą zazwyczaj osoby powoływane uznaniowo lub na wniosek lokalnych organizacji (bardzo rzadko zaś w drodze oddolnych wyborów). Członkowie reprezentują zazwyczaj najsilniejsze środowiska senioralne, w tym organizacje pozarządowe i UTW, których interesy starają się zabezpieczyć w radzie. Celem działania rad jest opiniowanie pomysłów samorządu pod kątem stopnia zaspokojenia potrzeb osób starszych, reprezentowanie wobec włodarzy głosu osób starszych oraz wskazywanie pól interwencji.

Wszystkie te funkcje są realizowane zazwyczaj na niskim poziomie, dlatego też samorządy najczęściej wolą nie powoływać rad i nie poświęcać zasobów gminnych na ich obsługę. Te, które na powołanie rad się decydują, biorą na siebie obowiązek ich finansowania. Koszty są zazwyczaj niewielkie i zdecydowanie do uniesienia przez gminy, choć należy zauważyć, że część gmin nie pokrywa radom żadnych kosztów, argumentując wbrew prawdzie, że jest to niemożliwe z uwagi na status rad – ani jednostek gminnych, ani podmiotów posiadających osobowość prawną, ani organizacji pozarządowych. Większość niedofinansowanych rad faktycznie nie jest w stanie realizować działań ambitniejszych, wymagających przygotowania do efektywnego prowadzenia działań w drodze szkoleń, mentoringu etc.

Jedynie niewielka część rad korzystała w przeszłości z programów organizacji pozarządowych, takich jak Fundacja Zaczyn, które pozwalają im na wieloletnie wsparcie rozwoju kompetencji, realizację pierwszych autorskich projektów oraz opracowywanie diagnoz i strategii. I niestety, nie zmieni się to dzięki programowi, gdyż będzie on zapewniał lokalnej radzie seniorów (a właściwie stojącemu za nią samorządowi) zaledwie do 20 tysięcy złotych dotacji. Jest to za mało, by organizacje systematycznie szkolić, wzajemnie sieciować, włączać w obieg ekspercki czy wspierać doradztwem przy opracowywaniu przedsięwzięć (w tym diagnoz i strategii). Środków z takiej dotacji starczy zaledwie na pokrycie podstawowych kosztów organizacyjnych, jak opłacenie delegacji, sfinansowanie udziału w niewielkiej liczbie konferencji, zakup podstawowego wyposażenia obsługiwanego raczej przez gminnych urzędników itp. Tymczasem na posiedzeniu Sejmowej Komisji Polityki Senioralnej sekretarz stanu Pani Marzena Okła-Drewnowicz właśnie możliwość finansowania z programu ASY działań organizacyjnych wymieniła jako kluczową wartość i cel priorytetu III.

Wszystko to w sytuacji, gdy rady nie podejmują bezpośrednich działań aktywizacji społecznej osób starszych, a jedynie mogą uczestniczyć (i to nie zawsze) w opracowywaniu planów czy strategii w tym zakresie. Rady dziś są w stanie jakościowo funkcjonować przy wsparciu samorządów i nielicznych organizacji pozarządowych, które są w stanie oferować im pomoc. Drobnej wartości wsparcie udzielane tylko JST nie wzmocni rad, nie zwiększy ich liczby, a jedynie w symboliczny sposób odciąży wydatki prowadzących rady JST. Jest wsparciem o wartości marginalnej, nieefektywnym, po które zresztą część samorządów w ogóle nie sięgnie, bo nie będą chciały obarczać się pracą związaną z kontrolą realizacji i rozliczania mikrodotacji o wartości do 20 tysięcy złotych.

Gdyby dotacje w priorytecie III były większe, możliwe byłoby ich jakościowe wykorzystanie. Nie ma przy tym gwarancji, że tak by się stało. Wystarczy spojrzeć, w jaki sposób wykorzystywane są dotacje dla gmin prowadzących rady seniorów przyznawane przez samorząd województwa mazowieckiego, który na ten cel zabezpiecza co roku 2 miliony złotych. Analiza części dofinansowanych projektów, w kwocie do 40 tysięcy złotych, wskazuje, że niewielka część budżetów tych dotacji jest wydatkowana na edukację radnych, rozwój ich kompetencji indywidualnych, budowanie warunków dla efektywności zespołu, jaki tworzą, planowanie strategii lokalnych czy planów organizacyjnych. Większość budżetów jest przeznaczana na lokalne imprezy okolicznościowe, zajęcia rekreacyjne, wycieczki krajoznawcze, w ostateczności na wizyty studyjne radnych seniorów w innych radach. W większości więc na działania niezwiązane ze wzmocnieniem samych rad, lecz pozwalające na uzupełnienie oferty skierowanej do już aktywnych seniorów lokalnych. Chodzi więc o zadania, które i tak zrealizowałyby gminne jednostki. Samorządy bardzo często nawet nie wtajemniczają rad seniorów w przygotowanie aplikacji konkursowych w programie „Mazowsze dla Seniorów”, co obrazuje, jak bardzo pretekstowo jest ten program związany z radami seniorów – po prostu lokuje on środki w samorządach organizujących radę i w żaden sposób nie uzależnia ewentualnego wsparcia od jakości i efektów pracy tejże rady.

W programie ASY środki mają być przeznaczane wyłącznie na minimalizację wydatków samorządów, których zdecydowana większość jest w dobrej sytuacji finansowej. Środki z priorytetu III powinny zdecydowanie trafić na realną, bezpośrednią aktywizację osób starszych przez najlepiej do tego przygotowane organizacje lokalne lub instytucje samorządowe prowadzące kluby seniora lub podobne inicjatywy.

Priorytet IV. Integracja wewnątrzpokoleniowa

Priorytet dedykowany lokalnym organizacjom senioralnym. Możliwe będzie pozyskanie przez nie wyłącznie do 50 tysięcy złotych na projekt, przy wkładzie własnym na poziomie minimum 10% wartości dotacji. Dotacje będą rozdzielane w koszykach wojewódzkich, a wnioski ocenią eksperci wojewodów. Nawet niewielkiej części alokacji nie zabezpieczono na większe projekty realizowane np. równolegle w kilku gminach, choć bywają one efektywne i pozwalają na uzyskanie wysokich rezultatów. Na priorytet IV KPRM zabezpieczy 10 milionów złotych, co pozwoli na dofinansowanie i realizację powyżej 200 projektów rocznie. Priorytet ten będzie najbardziej oblegany przez organizacje lokalne o charakterze prosenioralnym, które jednocześnie będą miały najmniejsze szanse pozyskania środków.

Mają w nim być realizowane działania aktywizacyjne prowadzone w formule wewnątrzpokoleniowej, a więc głównie klasyczne, mało innowacyjne formy wsparcia, opierające się na różnych typach zajęć i pracy animatorów. Projektów tego typu realizowanych w programach ASOS i Aktywni+ zawsze było najwięcej, co odpowiadało zapotrzebowaniu. Dziwi więc, że teraz tego typu projekty będą w najmniejszym stopniu wspierane przez program i najgorzej zabezpieczone finansowo.

Regulamin najbliższego konkursu ASY nie został przedstawiony na etapie „konsultacji” programu, ale z wypowiedzi reprezentantów KPRM wynika, że mogą w priorytecie IV być preferowane organizacje, które KPRM uzna za senioralne (tworzone i gromadzące osoby starsze) lub przynajmniej za systematycznie działające na rzecz seniorów (akcentujące w swojej misji sprawy osób starszych i potrafiące udokumentować działania podejmowane wobec nich). Ponieważ w priorytecie mają być preferowane organizacje małe i działające na terenach wiejskich, możliwe jest zapewne wprowadzenie rozmaitych barier kwalifikowalności organizacji starających się o środki lub premii punktowych z tytułu spełniania określonych kryteriów, np. faktu zarejestrowania na terenie gminy wiejskiej (lub ewentualnie wiejsko-miejskiej) czy przychodów w określonych kwotach (pozwalających spełnić arbitralną przesłankę bycia organizacją „małą”).

Priorytet V – będzie dedykowany JST prowadzącym Kluby/Domy Senior+, których nazwa zmieni sią na Kluby/Domy Aktywnego Seniora

Nie przewidziano priorytetów kontynuujących założenia priorytetów III i IV programu Aktywni+, czyli wspierającego bezpośrednio edukację cyfrową osób starszych oraz przygotowanie do starości młodszych pokoleń, choć obecnie potrzeba realizacji tego typu przedsięwzięć wydaje się coraz większa.

Możliwe negatywne konsekwencje kształtu i zasad nowego programu i konkursów ASY

Proponowane zmiany skanalizują wsparcie do najsilniejszych zrzeszeń i do gmin, w których już funkcjonują silne senioralne środowiska

Sekretarz stanu Marzena Okła-Drewnowicz argumentowała w trakcie posiedzenia Sejmowej Komisji Polityki Senioralnej z 2 grudnia 2025 r., że kształt nowego programu pozwoli zaadresować większą liczbę przedsięwzięć na tereny małych gmin, zwłaszcza wiejskich. Tymczasem może być odwrotnie, gdyż aż 15 milionów złotych z programu zostanie przeznaczonych na projekty edukacyjne realizowane wyłącznie przez Uniwersytety Trzeciego Wieku. Te zaś działają w większości w gminach miejskich i miejsko-wiejskich, rzadziej zaś w gminach wiejskich. Statystyki GUS wskazują, że jedynie około 20% UTW działa w gminach do 10 000 mieszkańców, kolejne 20% w gminach do 20 000 mieszkańców. Sieć UTW rozrasta się na małe miejscowości, ale jest to proces organiczny, a nie skokowy.

Dodatkowo w nowym programie aż 10 milionów złotych będzie przekazywanych na pokrycie kosztów organizacyjnych rad seniorów, które również działają głównie w gminach miejskich i większych gminach miejsko-wiejskich, bardzo rzadko zaś wiejskich. Dodatkowo UTW i rady seniorów kumulują się w tych samych gminach i często gromadzą te same osoby starsze, tj. jednocześnie zasiadające w radzie, prowadzące UTW lub uczestniczące w ich zajęciach, a często dodatkowo angażujące się w lokalnych organizacjach, klubach seniorów etc.

W praktyce więc konkurs będzie premiował realizację programów w tych gminach, gdzie środowiska senioralne są najsilniejsze, najbardziej prężne, a jednocześnie dosyć elitarne, bo w UTW czy radach seniorów lub powiązanych z nimi organizacjach angażują się osoby o wyższym statusie społecznym, wyższych kompetencjach społecznych, z wykształceniem głównie średnim, a następnie wyższym, aktywnie poszukujące dla siebie pól aktywności i zaspokajające swoje potrzeby społeczne czy edukacyjne w ramach licznych dostępnych przedsięwzięć.

Program ASY, ze względu na swoją konstrukcję, pozwoli na dofinansowanie projektu lokalnego UTW z terenu danej gminy, a jednocześnie dofinansowanie działań rady seniorów z tejże gminy, a dodatkowo być może lokalnej senioralnej organizacji, na tyle prężnej, by napisać ofertę realizacji zadania publicznego i po uzyskaniu dofinansowania ją zrealizować. Dla autorów programu ASY wydaje się być bez znaczenia, że beneficjentami tych wszystkich dofinansowanych ofert będą w gruncie rzeczy te same osoby – liderzy lokalnych społeczności senioralnych i związane z nimi, dosyć wąskie, już najczęściej aktywne środowiska osób starszych.

Brak dużych dotacji ograniczy liczbę gmin, w których są prowadzone jakiekolwiek działania projektowe

W programie ASY nie będzie już (z wyjątkiem priorytetu I o najmniejszej wartości) dotacji o znaczących budżetach, pozwalających na realizację działań projektowych jednocześnie w kilku czy nawet kilkunastu gminach (są projekty pozwalające na to i z powodzeniem w takim rozproszeniu geograficznym realizowane). Jednocześnie dotacje będą rozdzielane w koszykach wojewódzkich, z maksymalnym limitem na województwo w priorytecie IV nieprzekraczającym zapewne 1 miliona złotych w wypadku najbardziej ludnych województw. Kwota dotacji nie będzie mogła przekroczyć 50 tysięcy złotych, co realnie pozwoli na prowadzenie działań projektowych na terenie jednej gminy. Oznacza to, że w bardziej ludnych województwach środków starczy na dofinansowanie maksymalnie około 20 dotacji, w mniej ludnych – być może zaledwie kilkunastu.

Tymczasem choćby w edycji 2025 są realizowane projekty z dofinansowaniem około 170 tysięcy złotych, które angażują setki odbiorców z nawet ponad 20 gmin – tylko w jednym projekcie. Preferencja dla małych projektów, realizowalnych w dobrze rozpoznanych środowiskach przez organizacje o niewielkim zasięgu, ograniczającym się zazwyczaj do terenu jednej lub kilku gmin, sprawi, że liczba gmin, gdzie realnie są prowadzone jakiekolwiek działania projektowe, spadnie wobec stanu dzisiejszego. Dotacji w edycji 2025 przyznano wprawdzie około 200, ale gmin, gdzie prowadzone są w ramach realizowanych projektów działania aktywizacyjne, jest zapewne kilka razy więcej. Od edycji 2026 będzie ich znacznie mniej.