Świadomość problemu jest powszechna, ale od lat niewiele się zmienia. W polskich szpitalach przebywają osoby starsze, które nie wymagają leczenia. Trafiły tam nie z powodów medycznych, lecz dlatego, że poza szpitalem zabrakło dla nich odpowiedniej opieki, rodzinnej lub instytucjonalnej. Rząd zapowiada, że nowa ustawa o opiece długoterminowej ma skończyć z tym procederem i odciążyć szpitale.
Gdy karetkę wzywa bezradność
Dyrektorzy placówek i lekarze od lat opisują podobny scenariusz: do starszej osoby wzywane jest pogotowie, bo żyje samotnie w złych warunkach, bywa niedożywiona, zaniedbana, nie radzi sobie z codziennością, a rodzina jeśli jest – nie chce lub nie może zapewnić odpowiedniej opieki. Zdarza się, że sygnał wychodzi od pracowników społecznych, którzy nie mają szybkich narzędzi, by zorganizować wsparcie w domu. Najprostszą drogą staje się więc transport do szpitala. W efekcie szpitale przejmują rolę, do której nie są powołane.
Jeszcze poważniejszy problem pojawia się, gdy leczenie szpitalne dobiega końca. Personel informuje rodzinę o planowanym wypisie, ale bliscy się nie pojawiają. Czasem tłumaczą, że nie są w stanie zapewnić opieki. Czasem kontakt się urywa. Bywają też sytuacje, gdy powrót do domu jest wręcz blokowany. Pacjent zostaje na oddziale, choć nie ma wskazań medycznych do hospitalizacji.
Takie przypadki to nie wyjątek, lecz stały element funkcjonowania wielu oddziałów internistycznych i geriatrycznych. Konsekwencje są odczuwalne dla całego systemu: zajęte łóżka, których brakuje dla chorych wymagających pilnej pomocy, przesuwane przyjęcia planowe czy rosnące koszty utrzymania pacjentów. Szpitale wskazują, że takich przypadków przybywa szczególnie w okresach świątecznych i wakacyjnych.
Przepisy istnieją, ale są rozproszone
Teoretycznie placówki medyczne mogą korzystać z różnych instrumentów prawnych: informować pomoc społeczną, kierować sprawy do sądu, uruchamiać procedury związane z przemocą domową czy dochodzić kosztów nieuzasadnionego pobytu od osób zobowiązanych do alimentacji.
W praktyce oznacza to jednak pisma, wnioski, oczekiwanie na decyzje i miesiące procedur. W tym czasie senior nadal przebywa w szpitalu, bo nie ma dokąd go przekazać. System działa sektorowo – zdrowie osobno, pomoc społeczna osobno – a pacjent tkwi w środku tej luki.
RPO wzywa do działania
Na zjawisko zwrócił uwagę zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk, wskazując na potrzebę systemowych zmian. W odpowiedzi powołano Międzyresortowy Zespół ds. systemowych rozwiązań związanych z opieką nad osobami starszymi. W jego pracach uczestniczą przedstawiciele obszaru zdrowia i polityki społecznej.
Zespół uporządkował już podstawowe pojęcia dotyczące opieki długoterminowej i opieki nieformalnej. Działania te powiązano z realizacją zobowiązań zapisanych w Krajowym Planie Odbudowy, gdzie reforma opieki długoterminowej jest jednym z kamieni milowych zaplanowanych do końca 2025 roku.
Ustawa o opiece długoterminowej: wspólny system zamiast „przerzucania” spraw
Przygotowywany projekt ustawy o opiece długoterminowej ma wprowadzić obowiązkową współpracę między szpitalami, podstawową opieką zdrowotną, ratownictwem medycznym, ośrodkami pomocy społecznej i centrami usług społecznych. Założenie jest proste: jeśli medyk lub ratownik widzi, że problem pacjenta ma wymiar społeczny — brak opieki, ryzyko zaniedbania, niesamodzielność — informacja nie kończy się w dokumentacji medycznej. Trafia do właściwej jednostki pomocy społecznej, która ma obowiązek podjąć działania. Równolegle w sprawę włączany jest lekarz POZ. Ma to umożliwić wcześniejszą reakcję, zanim jedynym rozwiązaniem stanie się hospitalizacja.
Nowością ma być funkcja koordynatora ds. opieki długoterminowej. Będzie on monitorował zgłoszenia dotyczące osób wymagających wsparcia, inicjował współpracę między instytucjami i pilnował, by sprawy nie ginęły w urzędowych szufladach. W zamyśle ustawodawcy ma powstać ciągłość odpowiedzialności — z wyraźnie wskazanym podmiotem nadzorującym cały proces.
Prawo to dopiero początek
Ustawa o opiece długoterminowej ma uporządkować odpowiedzialność między systemem ochrony zdrowia a pomocą społeczną i wprowadzić stałą koordynację wsparcia dla osób niesamodzielnych. Jej skuteczność będzie jednak zależeć od dostępności realnych usług opiekuńczych, miejsc w placówkach oraz kadr. Bez tego szpitale nadal mogą pełnić funkcję zastępczych domów opieki.
