Z Łukaszem Gosławskim, założycielem Fundacji Ambasada Kultury, rozmawiamy o tym, jak seniorzy dzięki warsztatom aktorskim, choreoterapii, zajęciom tanecznym i technikom oddechowym zyskują pewność siebie, poprawiają kondycję fizyczną i psychiczną, a także odkrywają swoją twórczą stronę, występując na scenie.

Piotr Czubowicz: Jak narodził się pomysł na działalność Fundacji Ambasada Kultury?

Fundacja Ambasada Kultury działa od 2017 roku w szeroko pojętej branży kreatywnej, kulturalnej i edukacyjnej. Naszym mottem i punktem wyjścia jest historia – bardzo ją lubimy i traktujemy jako inspirację do tworzenia różnych projektów. Staramy się podawać ją w nowoczesnej formie, tak by była ciekawa i atrakcyjna dla młodszych pokoleń.

Czy mógłby Pan podać przykłady projektów inspirowanych historią, które realizowała Fundacja?

To był na przykład nasz pierwszy projekt, dotowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego z programu „Miejsca Pamięci Narodowej za granicą”. W ramach tego projektu stworzyliśmy portal PolishLegions.com, który prowadzimy do dziś. Jego tematem jest historia polskich legionów z czasów Napoleona Bonaparte, a konkretnie epizod związany z wyprawą wojsk na Haiti.

Chcieliśmy zaprezentować mało znaną historię polskich żołnierzy wysłanych przez Napoleona, aby walczyć przeciwko rewolucji niewolników. To była sytuacja paradoksalna – w Europie Napoleon głosił „Wolność, równość, braterstwo”, a jednocześnie w koloniach chciał utrzymać system niewolniczy. Żeby stłumić powstanie, wysłał ponad sześć tysięcy żołnierzy, w tym wielu Polaków. Na miejscu okazało się, że walka to nie tylko starcia zbrojne, ale przede wszystkim ogromne cierpienie z powodu żółtej gorączki. Większość Europejczyków, w tym Polacy, umierała na tę chorobę. Jednocześnie wielu polskich legionistów, widząc, że w Europie walczą o wolność, a tutaj mają uczestniczyć w obronie niewolnictwa, zaczęło dezerterować i przyłączać się do powstańców. Odegrali oni ważną rolę w rewolucji, która zakończyła się zwycięstwem.

Co ciekawe, w haitańskiej konstytucji znalazł się nawet zapis, że z białych ludzi, mogą na ich ziemiach osiedlać się tylko Polacy i Niemcy. Niemcy byli potrzebni z uwagi na know-how gospodarcze, bo trzeba było kontynuować uprawę plantacji, a Polaków doceniono za know-how wojskowe i wsparcie w walce. Po rewolucji na Haiti pozostało około 400 polskich żołnierzy. Nie wrócili już do kraju, założyli tam rodziny, a ich potomkowie – tzw. la Polonaise – żyją na wyspie do dziś. Około 200 osób wróciło do Polski, ale większość została i stała się częścią lokalnej społeczności.

My pojechaliśmy na Haiti, odwiedziliśmy miejsca, w których stacjonowali i walczyli Polacy, a także spotkaliśmy się z potomkami legionistów. Rozmawialiśmy z nimi o tym, co pamiętają, jak ta historia funkcjonuje w ich rodzinach i w lokalnej tradycji. Z tego powstał portal, a później także film „Polacy na Haiti” – jego pierwsza część jest animowana i opowiada o wydarzeniach historycznych, a druga to zapis naszej podróży i spotkań z la Polonaise. To był nasz pierwszy duży projekt, który bardzo nas ukształtował i pokazał, jak można łączyć historię z kulturą i edukacją w nowoczesny sposób.

Kolejnym projektem, który na pewno wart jest uwagi, był cykl „Cud nad Wisłą 1920 – audycje online”. Wzięliśmy wtedy na warsztat gazety z tamtego okresu, bo przecież w 1920 roku nie było telewizji, radia ani internetu. Jedynym źródłem informacji była prasa drukowana. Zainteresowało nas, co mógł wiedzieć przeciętny człowiek o tym, co się dzieje na froncie, jak wygląda bitwa, jakie są nastroje. Na tej podstawie stworzyliśmy 11 odcinków słuchowiska, które publikowaliśmy dzień po dniu. Był to rodzaj audiowiadomości przygotowanych na podstawie prasy – relacje z frontu, komunikaty, komentarze. Projekt był bardzo dobrze odebrany, a dofinansowanie otrzymaliśmy z programu „Niepodległa”.

Obecnie realizujemy na przykład projekt, na który dostaliśmy dofinansowanie z Muzeum Historii Polski w ramach programu „Patriotyzm Jutra”. To spektakl muzyczny „Kroniki Polskie 2025”. Wzięliśmy na warsztat najstarsze źródła opisujące początki państwa polskiego – m.in. kronikę Galla Anonima, w której znajdują się zapisy o koronacji Bolesława Chrobrego. Na tej podstawie powstał scenariusz.

Jaką rolę w tym wszystkim odgrywa praca z seniorami – bo wiemy, że część projektów przeznaczona jest dla tej grupy wiekowej?

Jeśli chodzi o seniorów, to praca z osobami dojrzałymi wiekiem nie jest czymś przy okazji. To ważny filar naszej działalności. Widzimy, jak ogromne znaczenie ma dla nich twórczość, ruch, sztuka – jak wpływają na samopoczucie, rozwój i budowanie relacji. Seniorzy są dla nas niezwykle ważni także w projektach historycznych, bo to właśnie ta grupa najchętniej sięga do historii, żyje nią i chętnie ją odkrywa. W dużej mierze to oni są naszą grupą docelową przy projektach multimedialnych czy cyfrowych. Ale mamy też działania stworzone specjalnie z myślą o nich. Najważniejsze z nich to dwa projekty: CV for ArtMiracle Dance. Może zacznę od pierwszego.

Proszę bardzo. Skąd wziął się pomysł na projekt CV for Art?

Na co dzień pracuję w Teatrze Nowym im. Kazimierza Dejmka w Łodzi jako aktor. Mam również doświadczenie graficzne, więc naturalnie zainteresowałem się tym, jak artyści prezentują siebie i swoją twórczość. Zauważyłem, że tradycyjne CV – biała kartka, kilka punktów, zdjęcie w rogu – jest mało atrakcyjne i nikt tego w praktyce nie czyta. Postanowiłem więc wymyślić portfolio oparte głównie na zdjęciach. Tak powstało CV for Art – atrakcyjne wizualnie portfolio w formacie PDF, liczące kilka stron, pełne zdjęć ze spektakli. Dopiero na tych zdjęciach znajduje się opis roli, spektaklu czy nagród. Każde portfolio ma też interaktywne przyciski, które odsyłają np. do stron teatrów, recenzji czy encyklopedii teatru. Dzięki temu reżyser, osoba od obsady czy producent najpierw widzi aktora i jego potencjał, a dopiero potem sięga po szczegóły.

Jak udało się ten pomysł rozwinąć i połączyć z seniorami?

W 2020 roku, kiedy trwała pandemia, pomyślałem, że warto ten projekt skierować do aktorów seniorów. To był trudny czas – internet stał się koniecznością, a seniorzy czuli się w tym świecie niepewnie. Wielu z nich nie miało narzędzi, by się promować, a przecież ich dorobek artystyczny jest ogromny. Wpadłem na pomysł, by przygotować dla nich profesjonalne portfolio. Złożyłem wniosek o stypendium Ministra Kultury – i udało się. Najpierw powstało 20 portfolio dla aktorów seniorów z różnych teatrów w Polsce. Potem przyszła druga edycja – już 50 portfolio, znowu ze stypendium ministra. A później, już jako Fundacja, dostaliśmy wsparcie w ramach Krajowego Planu Odbudowy na kolejne 50. Dziś mamy ponad 100 takich portfolio.

Czy wiadomo, czy dzięki tym portfolio seniorom udało się zdobyć jakieś ciekawe role czy propozycje?

Nie prowadzę formalnych badań, nie działamy też na zasadzie agencji aktorskiej, ale wiem, że aktorzy z tych portfolio chętnie korzystają. Czasem dostaję wiadomości od aktorów, którzy proszą mnie o odświeżenie albo ponowne przesłanie portfolio, bo właśnie muszą je wysłać. Wiem więc, że to narzędzie żyje i działa. Czy dzięki temu zdobyli pracę? Jestem przekonany, że tak – bo kiedy reżyser widzi piękne portfolio, z bogatym dorobkiem i zdjęciami w różnych kostiumach czy rolach, to nagle odkrywa, że ten starszy pan czy starsza pani pasuje do wielu postaci. To naprawdę otwiera nowe możliwości.

Teraz opowiedzmy w takim razie o drugim ważnym projekcie dla seniorów Miracle Dance.

Miracle Dance, czyli warsztaty twórczego rozwoju poprzez ruch, techniki aktorskie oraz ćwiczenia wokalne,  to autorski projekt Sandry Stencel – tancerki, choreografki, aktorki, terapeutki zajęciowej i edukatorki teatralnej. Powstał w czasie pandemii, kiedy Sandra zastanawiała się, jak w warunkach izolacji lockdownowej, pozostając w domu, można dbać o zdrowie – zarówno fizyczne, jak i psychiczne. W odpowiedzi na te potrzeby opracowała metodę opartą na tańcu i ruchu, które wpływają nie tylko na ciało, ale i na dobre samopoczucie oraz kondycję psychiczną. Szczególną rolę w tej metodzie odgrywał oddech – aspekt niezwykle istotny w czasie pandemii COVID-19. Towarzyszyła temu refleksja: po co nam sztuka i twórczość, skoro w kryzysie są pierwszymi, z których rezygnujemy?

Sandra postanowiła przeanalizować ten temat zarówno teoretycznie, jak i praktycznie – szukając powodów, dla których warto korzystać z narzędzi teatru i tańca niezależnie od poziomu doświadczenia, wieku czy umiejętności. Początkowo zajęcia były skierowane do młodzieży i dorosłych, odbywały się w jednym z warszawskich teatrów, który Sandra współtworzyła. Z czasem, gdy metoda Miracle Dance zaczęła przynosić efekty w postaci poprawy kondycji fizycznej i psychicznej uczestników, pojawiła się potrzeba rozszerzenia działalności. Po około dwóch latach regularnych zajęć zainicjowano starania o dodatkowe środki finansowe, aby umożliwić udział osobom, które ze względów ekonomicznych nie mogły sobie pozwolić na odpłatne warsztaty.

Pierwszy projekt realizowany w ramach grantów dzielnicowych odbył się na Białołęce – były to warsztaty międzypokoleniowe dla osób w różnym wieku. Dzięki środkom z KPO 2024 projekt znacząco się rozwinął i został skierowany szczególnie do seniorów, we współpracy z Centrum Aktywności Międzypokoleniowej Białołęka. Spotkał się z bardzo pozytywnym odbiorem – uczestnicy chętnie angażowali się w zajęcia, które okazały się nie tylko atrakcyjne, ale też rozwojowe i terapeutyczne.

Obecnie Miracle Dance realizowany jest w formie stacjonarnych, grupowych warsztatów taneczno-ruchowych i aktorskich. Zajęcia otwierają uczestników, pozwalają im odkrywać twórczy potencjał, wzmacniają ciało, umysł i emocje. Na chwilę obecną projekt funkcjonuje w trybie projektowym, ale celem Fundacji jest uzyskanie stałego finansowania, które umożliwi jego ciągłą realizację – nie tylko „od projektu do projektu”, ale jako trwały element wsparcia dla osób potrzebujących ruchu, ekspresji i wspólnoty.

Do kogo skierowane są te warsztaty? I jak wyglądają w praktyce?

Uczestnicy naszych zajęć to naprawdę bardzo zróżnicowana grupa. Wielu uczestników naszych warsztatów wcześniej nie miało czasu, by rozwijać swoje pasje – życie zawodowe, rodzicielstwo, a później rola babci czy dziadka sprawiały, że trudno było im zapisać się na zajęcia. Bywały też przeszkody finansowe. Dlatego tak ważne jest, że Miracle Dance jest projektem bezpłatnym, finansowanym ze środków publicznych.

Każde spotkanie ma swoją strukturę – zaczynamy od rozgrzewki, potem są zajęcia dykcyjne, aktorskie, taneczne, elementy choreoterapii, a także ćwiczenia związane z rysowaniem, pisaniem czy tworzeniem mapy marzeń. Każdy uczestnik prowadzi własny notatnik, w którym zapisuje swoje refleksje, postępy i uwagi. To daje możliwość dostrzeżenia rozwoju i większej samoświadomości.

Ja prowadzę część aktorską, natomiast Sandra koncentruje się na pracy taneczno-ruchowej i choreoterapii. Widzę, jak w uczestnikach rośnie wspaniała jakość emocjonalna, jak się otwierają i odkrywają w sobie talenty – wielu z nich okazuje się wręcz naturalnymi aktorami. Ta radość i satysfakcja, które malują się w ich oczach, są naprawdę budujące.

Po zakończeniu warsztatów zaczynamy próby do pokazu finałowego. Scenariusz powstaje na bazie całego procesu – rozwija się wraz z uczestnikami. W tym momencie stają się oni prawdziwymi aktorami: uczą się tekstu, choreografii, współpracy scenicznej, pracy z partnerem, budowania emocji. Ćwiczymy monologi, piosenki, sceny dialogowe. Widać ogromne zaangażowanie i potrzebę, by wypaść jak najlepiej. A kiedy nadchodzi moment występu, zapraszają rodziny, przyjaciół i znajomych – i to jest niezwykle wzruszające.

Czy udaje się wam bez problemu pogodzić różnice w poziomie uczestników? Zarówno umiejętności aktorskich czy tanecznych, jak i tych, że niektórzy na przykład mają pewne ograniczenia?

To naturalne, że uczestnicy są różni. Mają różne możliwości. Działamy jak w profesjonalnym teatrze. Najzdolniejsi, wyróżniający się idą na przód, do pierwszej linii. Inni trafiają bardziej na tył, tworzą tło, dostają role bardziej epizodyczne. Ważne jednak, by każdy czuł się bezpiecznie i swobodnie. Nie chodzi o perfekcję. Nie startujemy w wyścigu po nagrody teatralne. Najważniejsze jest, by uczestnicy mogli stanąć na scenie, poczuć się twórcami i doświadczyć docenienia. I ten efekt udaje nam się osiągnąć.

A jakie jeszcze korzyści z waszych zajęć wynoszą uczestnicy? Jak oceniacie wpływ warsztatów na kondycję psychiczną i fizyczną uczestników?

Najważniejsze, to poprawa kondycji psychicznej i zyskanie pewności siebie. Ludzie, którzy na początku mówili „ja to się nie nadaję, ja się wstydzę, nie będę występować”, nagle po kilku tygodniach sami garną się, żeby wyjść do przodu, żeby powiedzieć tekst, żeby zatańczyć. To jest ogromna zmiana, taka przemiana wewnętrzna.

Druga rzecz – lepsza kondycja fizyczna. Regularny ruch, ćwiczenia oddechowe, praca z ciałem sprawiają, że uczestnicy po prostu lepiej się czują i mają więcej energii. Trzeci aspekt to integracja. Powstają grupy, przyjaźnie, ludzie wychodzą z domu i mają po co wyjść. Mają spotkania regularne, które są dla nich ważne. Dla wielu to jest taki punkt w tygodniu, na który czekają, który ich mobilizuje, żeby się ubrać, przygotować, wyjść, spotkać się z innymi. Ludzie się otwierają, czują się potrzebni, odkrywają siebie na nowo. Wielu uczestników mówi, że dzięki tym warsztatom czują się młodsi, że coś w nich się obudziło, że wróciła radość. To bardzo budujące.

A czy macie jakieś plany, żeby tę metodę upowszechnić? Może stworzyć coś w rodzaju programu, który mogłyby przejąć inne domy kultury czy centra aktywności seniorów?

Tak, to jest nasz cel na najbliższe miesiące i lata. Chcemy, żeby „Miracle Dance” nie funkcjonowało tylko jako projekt od–do, zależny od grantów, ale żeby stało się czymś bardziej trwałym. Myślimy o przygotowaniu podręcznika, scenariuszy zajęć, o szkoleniach dla instruktorów. To jest metoda, którą naprawdę można przenieść do innych miejsc. A potrzeba jest ogromna. Seniorzy w całej Polsce chcą się ruszać, chcą się spotykać, chcą doświadczać sztuki. Tylko trzeba im stworzyć do tego przestrzeń.

Czym macie jakieś nowe dalekosiężne plany związane z seniorami?

Naszym marzeniem jest stworzenie teatru dla seniorów. Miejsca, gdzie można by realizować cykliczne przedsięwzięcia artystyczne z udziałem starszych osób. Wiemy, że takie miejsce jest potrzebne. Poza tym biografie seniorzy to gotowe scenariusze spektakli. Często nie potrzeba scenarzysty ani reżysera, bo życie napisało je najlepiej. Mieliśmy na przykład historię Rysia i Eli. Podczas jednego z pokazów zaprezentowali scenę swojego poznania, późniejszego małżeństwa – z dystansem, humorem, ale też z ogromną serdecznością. Publiczność oglądała to jak gotowy spektakl. To pokazuje, że właśnie w prawdziwych opowieściach tkwi największa siła teatru. A seniorzy mają ich po prostu więcej niż młodzi – bo przeżyli więcej, mają bogatszy bagaż doświadczeń. Będziemy starali się pozyskać środki na stworzenie takiego miejsca. W takim teatrze seniorzy mogliby regularnie spotykać się, tworzyć i występować.

I tego wam życzymy. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Piotr Czubowicz

 

Łukasz Gosławski – Aktor teatralny i filmowy, producent, tancerz, dyrektor kreatywny, podróżnik. Absolwent Wydziału Aktorskiego PWST im. L. Solskiego we Wrocławiu (2011) oraz Organizacji Produkcji Filmowej i Telewizyjnej w PWSFTviT w Łodzi (2016). Od 2011 w zespole aktorskim Teatru Nowego im. K. Dejmka w Łodzi, od 2015 występuje także w Teatrze Capitol w Warszawie. W 2017 roku założył Fundację Ambasada Kultury (ambasadakultury.com), realizując projekty teatralne, edukacyjne, artystyczne i badawcze. Stypendysta MKiDN (2020, 2022). Autor projektu CV FOR ART (cvforart.com). Ekspert i badacz historii Polaków na Haiti. Twórca portali internetowych m.in. spacerownikteatralny.pl, polishlegions.com i nowy.pl. W 2024 roku zrealizował 6 projektów w ramach KPO dla kultury, m.in. warsztaty „Miracle Dance dla seniorów”, spektakle Iluzja i Don Juan: Cyber-Sceny Dramatu, projekt Wycisza oraz portal internetowy www.uaktorek.com o warszawskich kawiarniach artystycznych 1939–1944.