Polacy chcą starzeć się we własnych domach i liczą przede wszystkim na pomoc najbliższych. Najnowsze badanie Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych pokazuje jednak, że niemal dziewięciu na dziesięciu badanych w wieku przedemerytalnym nie robi dziś nic, by przygotować się na własną przyszłą niesamodzielność. Polacy nie oczekują też od państwa zastąpienia rodziny, ale stworzenia systemu, który pozwoli jej udźwignąć opiekę nad niesamodzielnymi bliskimi.
Starość? Najlepiej we własnym domu
Dla większości Polaków idealny scenariusz starości jest dość jednoznaczny. Aż 68,4 proc. osób w wieku przedemerytalnym wyobraża sobie, że w wieku 80 lat, mimo ograniczonej sprawności i potrzeby codziennej pomocy, nadal będzie mieszkać we własnym domu lub mieszkaniu i korzystać z doraźnego wsparcia bliskich. Rodzina pozostaje podstawowym punktem odniesienia także wtedy, gdy pytanie dotyczy konkretnej opieki. W przypadku trwałego pogorszenia stanu zdrowia 61 proc. badanych wskazuje małżonka lub partnera jako osobę, która powinna zapewnić im pomoc. Kolejne 28 proc. liczy na dzieci.
Myślenie o rodzinie jako głównym filarze przyszłej opieki jest w Polsce bardzo silne. 76,4 proc. respondentów uważa, że opieka nad starszymi rodzicami należy do obowiązków dzieci. Takie przekonanie częściej deklarują osoby z wyższym wykształceniem – 82,3 proc. – oraz mieszkańcy dużych miast powyżej 200 tys. mieszkańców, gdzie odsetek ten sięga 86,4 proc.
Polski model opieki pozostaje więc wyraźnie rodzinny. To bliscy mają być pierwszą linią wsparcia, a państwo i instytucje publiczne pojawiają się raczej jako rozwiązanie awaryjne.
Problem w tym, że prawie nikt się do tego scenariusza nie przygotowuje
Polacy mają bardzo konkretną wizję swojej przyszłości, ale niewiele robią, by ją zabezpieczyć. Aż 88,5 proc. badanych nie podejmuje żadnych działań z myślą o możliwej przyszłej niesamodzielności. Przygotowuje się do niej zaledwie 11,5 proc. Wśród tych, którzy coś robią, najczęściej pojawiają się działania związane ze zdrowiem i sprawnością. 52,9 proc. ćwiczy umysł, 52,3 proc. podejmuje aktywność fizyczną, a 47,7 proc. odkłada oszczędności. Znacznie rzadziej przygotowanie do starości oznacza planowanie tego, kto i jak będzie się nami opiekował, jeśli stracimy samodzielność. To jedna z najważniejszych luk ujawnionych przez badanie Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych opracowane przez dr Elżbietę Bojanowską, dr Annę Jawor-Joniewicz i dr Dariusza Zalewskiego.
Chcemy pomocy rodziny, ale nie mamy doświadczenia w opiece
Jak informuje raport IPiSS 77,6 proc. respondentów nie ma doświadczenia w opiece nad niesamodzielną, starszą osobą, a tylko 22,4 proc. zetknęło się z taką sytuacją. Tam, gdzie opieka się pojawiała, niemal zawsze odbywała się w domu. Najczęściej pomoc polegała na wsparciu emocjonalnym i rozmowie. Niewiele rzadziej obejmowała obowiązki domowe, zakupy, opiekę i pielęgnację. Do tego dochodziło załatwianie spraw urzędowych oraz pomoc finansowa lub rzeczowa. Zaledwie 7,1 proc. badanych miało doświadczenie opieki nad bliską osobą w placówce całodobowej.
To ważne, bo pokazuje, że dla zdecydowanej większości przyszłych seniorów opieka nad osobą niesamodzielną jest doświadczeniem właściwie nieznanym. Jednocześnie właśnie na rodzinie chcą oni oprzeć swoją przyszłą opiekę.
Rodzin będzie mniej, a potrzebujących pomocy więcej
Autorzy badania zwracają uwagę, że rodzinne sieci wsparcia będą się kurczyć, a liczba osób, które potencjalnie mogą przejąć rolę opiekunów, będzie maleć. Oznacza to, że model, w którym odpowiedzialność za niesamodzielną osobę spoczywa przede wszystkim na partnerze lub dzieciach, będzie coraz trudniejszy do utrzymania.
Dziś może się wydawać, że rozwiązaniem jest po prostu rodzina. W przyszłości coraz częściej może się jednak okazać, że partner sam będzie osobą starszą i wymagającą wsparcia, dzieci będą mieszkać w innym mieście lub kraju, a jednocześnie będą musiały pracować zawodowo. To oznacza, że problemem nie jest wyłącznie to, czy Polacy chcą opieki rodzinnej. Problemem jest to, czy przyszłe rodziny będą miały możliwości, by tę opiekę zapewnić.
Opieka instytucjonalna? Niechętnie
Niechęć do instytucjonalnych form opieki jest wyraźna. Spośród analizowanych rozwiązań domy pomocy społecznej cieszą się najmniejszą akceptacją. Za dobre rozwiązanie dla osób starszych uznaje je 49,6 proc. badanych. Podejście zmienia się, gdy rodzina nie jest już w stanie zapewnić opieki. W sytuacji, gdy nikt z bliskich nie może zająć się starszą osobą, zgodę na pobyt w DPS wyraża już 56,7 proc. respondentów. Można więc powiedzieć, że DPS nie jest dla większości pierwszym wyborem. Staje się akceptowalny wtedy, gdy zawodzi rodzinny model opieki.
Polacy nie chcą, by państwo zastąpiło rodzinę. Chcą, by ją wsparło
Badanie pokazuje, że Polacy oczekują od państwa i samorządów nie tyle przejęcia opieki, ile stworzenia warunków, w których rodzina będzie mogła ją realnie udźwignąć. Najczęściej wskazywanym rozwiązaniem jest wynagradzanie osób opiekujących się starszymi członkami rodziny – 62,9 proc. wskazań.
Niemal połowa badanych oczekuje możliwości korzystania przez opiekunów z elastycznego czasu pracy orazwskazuje na potrzebę publicznych usług wspierających, takich jak opiekunki, które mogłyby czasowo przejąć część obowiązków podczas pracy czy urlopu członka rodziny.
Potrzebujemy czegoś pomiędzy rodziną a DPS
W rekomendacjach autorzy badania wskazują więc na potrzebę rozwoju całej sieci usług znajdujących się pomiędzy całkowicie rodzinną opieką a całodobową instytucją.
Chodzi między innymi o: dzienne domy pobytu, kluby seniora, centra opiekuńczo-mieszkalne, usługi sąsiedzkie, usługi opiekuńcze świadczone w domu, usługi wytchnieniowe dla opiekunów, elastyczne formy pracy dla osób sprawujących opiekę. Szczególnie istotne są usługi świadczone w miejscu zamieszkania. Czasem osoba niesamodzielna nie potrzebuje całodobowej opieki instytucjonalnej. Potrzebuje kilku godzin pomocy dziennie: przy kąpieli, przygotowaniu posiłku, zakupach czy wyjściu do lekarza. Takie wsparcie może zdecydować o tym, czy senior pozostanie u siebie, a jego córka lub syn będą mogli nadal pracować i prowadzić własne życie.
Od „rodzina albo DPS” do lokalnego systemu wsparcia
Badanie IPiSS pokazuje, że największym wyzwaniem polskiej polityki senioralnej może być nie brak akceptacji dla rodzinnej opieki, ale brak systemu, który pozwoli tę opiekę utrzymać w sytuacji kurczących się rodzinnych zasobów. Polacy chcą starzeć się u siebie. Chcą pomocy partnerów i dzieci. Uważają, że opieka nad starszymi rodzicami jest obowiązkiem rodziny. Ale jednocześnie prawie dziewięciu na dziesięciu badanych nie robi dziś nic, by przygotować się do własnej niesamodzielności, a większość nie ma nawet doświadczenia w opiece nad osobą wymagającą stałej pomocy.
Dlatego przyszły system opieki nie powinien stawiać rodziny i państwa po przeciwnych stronach. Rodzina może pozostać najważniejszym filarem opieki, ale nie może być jedynym filarem. Potrzebna jest sieć kompleksowych, spersonalizowanych i dostępnych lokalnie usług, które pozwolą osobom niesamodzielnym jak najdłużej żyć we własnym środowisku, a ich bliskim – opiekować się nimi bez konieczności rezygnacji z pracy i własnego życia.
Największa luka, którą pokazuje badanie IPiSS, znajduje się więc między tym, jak chcemy się starzeć, a tym, jak jesteśmy przygotowani na starość. Jeszcze większa może jednak powstać między tym, czego oczekujemy od rodziny, a tym, co rodzina będzie w przyszłości w stanie nam zapewnić.
Źródło: Elżbieta Bojanowska, Anna Jawor-Joniewicz, Dariusz Zalewski, „Oczekiwania i przygotowania Polek i Polaków w wieku przedemerytalnym w zakresie wsparcia i opieki w sytuacji niesamodzielności” – Policy Brief, Instytut Pracy i Spraw Socjalnych, kwiecień 2026. Badanie zrealizowano w ramach projektu „Przygotowanie do starości. Polacy w wieku przedemerytalnym o swojej przyszłości”, finansowanego przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w programie „Nauka dla Społeczeństwa II”.
Piotr Czubowicz
Redaktor Magazynu „Polityka Senioralna”

