Najnowsze dane GUS nie pozostawiają wątpliwości: polskie społeczeństwo szybko kurczy się i starzeje, a skutki tego procesu coraz wyraźniej widać w strukturze rynku pracy. Po raz pierwszy w historii osób pracujących powyżej 60. roku życia jest więcej niż młodych u progu kariery zawodowej. To nie statystyczna ciekawostka, lecz sygnał głębokiej zmiany.
Polska przechodzi demograficzne tąpnięcie. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego na koniec 2025 roku liczba ludności spadła do 37,332 mln. W ciągu zaledwie dwunastu miesięcy populacja zmniejszyła się o 157 tys. osób — to tak, jakby z mapy kraju zniknęło miasto wielkości Olsztyna czy Bielska-Białej. Stopa ubytku rzeczywistego wyniosła –0,42%, co oznacza, że na każde 10 tys. mieszkańców ubyły średnio 42 osoby.
Latem 2025 roku polski rynek pracy przekroczył symboliczną granicę: pracowało 1,382 mln osób w wieku 60+, podczas gdy młodych pracowników (do 25. roku życia) było 1,045 mln. Ekspertów to nie zaskakuje — to naturalna konsekwencja struktury społeczeństwa. Podobne procesy zachodzą w większości państw Europy: liczba osób w wieku produkcyjnym maleje, a grupa w wieku poprodukcyjnym dynamicznie rośnie.
Pułapka wieku emerytalnego
Zdaniem ekspertów obecny system emerytalny nie przystaje do realiów demograficznych. Kluczowym problemem pozostaje zróżnicowany wiek emerytalny kobiet i mężczyzn, który — jak wskazują ekonomiści — programuje przyszłe ubóstwo, szczególnie wśród kobiet.
„Świadomie zabiegaliśmy o podwyższenie wieku emerytalnego, działając wbrew postulatom związków zawodowych, ponieważ Polska musi mierzyć się z nieuchronnymi trendami. Nasza propozycja opierała się na zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Obecny dualizm (60/65 lat) to anachronizm. Kobiety gromadzą kapitał o pięć lat krócej, a pobierają świadczenie średnio o pięć lat dłużej, co drastycznie obniża ich przyszły standard życia” — mówi Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.
Praca w wieku emerytalnym
Choć praca po osiągnięciu wieku emerytalnego nie jest prawnie zabroniona, w praktyce wiek ten silnie determinuje decyzje życiowe. Ekspert zwraca uwagę na psychologiczny mechanizm, który nazywa „pułapką 12 miesięcy”.
„Choć wiek emerytalny formalnie nie obliguje do zaprzestania pracy, w praktyce determinuje decyzje — ponad 90% osób przechodzi na świadczenie w ciągu roku od nabycia uprawnień. To prowadzi do modelu trzech etapów starości. W pierwszym niską emeryturę można jeszcze łączyć z dorabianiem. W drugim, po kilku latach, pogarszający się stan zdrowia zmusza do życia wyłącznie ze świadczenia, które bywa o 30–40% niższe, niż mogłoby być przy dłuższej aktywności zawodowej. Trzeci etap to niesamodzielność i rosnące koszty opieki przy braku możliwości zwiększenia dochodów” — opisuje Mordasewicz.
Paradoks ochrony przedemerytalnej i ageizm na rynku pracy
Choć gospodarka potrzebuje rąk do pracy, osoby po 50. roku życia wciąż napotykają bariery w zatrudnieniu. Ageizm staje się realnym hamulcem rozwoju, a dodatkowym problemem jest okres ochronny przed emeryturą.
„Tzw. okres ochronny przed emeryturą działa przeciwskutecznie. Sztywne regulacje utrudniają nie tylko zwolnienie, ale nawet przeniesienie pracownika na inne stanowisko czy dostosowanie wynagrodzenia i wymiaru czasu pracy do jego możliwości. Efekt? Zatrudnienie nowej osoby 50+ staje się dla firmy ryzykiem. Pracodawcy dbają o lojalnych pracowników, których już mają, ale niechętnie rekrutują nowych kandydatów w tym wieku. Dodatkowo rewolucja cyfrowa sprawia, że doświadczenie starszych pracowników bywa niedoceniane, a w działach HR — często zdominowanych przez młodsze osoby — dojrzali kandydaci wciąż słyszą, że nie pasują do zespołu” — ocenia Jeremi Mordasewicz.
Rynek pracy się zmienił, prawo nie
Dzisiejszy rynek pracy działa już w warunkach trwałego niedoboru pracowników — ocenia Jeremi Mordasewicz. Migracja zarobkowa może łagodzić braki kadrowe, ale nie jest w stanie odwrócić trendu. Problem ma charakter strukturalny: społeczeństwo starzeje się szybciej, niż zmieniają się instytucje, prawo pracy i system emerytalny. Jeśli regulacje nadal będą oparte na modelu krótkiej aktywności zawodowej i wczesnego przechodzenia na świadczenia, konsekwencje demograficzne przełożą się bezpośrednio na finanse publiczne oraz poziom życia przyszłych emerytów.
Tekst: Piotr Czubowicz
Komentarz:
Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan ds. rynku pracy i polityki społecznej

