Mimo że od wyroku Trybunału Konstytucyjnego (SK 140/20) minęło już ponad półtora roku, blisko 200 tys. seniorów wciąż nie doczekało się systemowych wyrównań zaniżonych świadczeń. Choć resort pracy przygotował projekt ustawy mający naprawić skutki niekonstytucyjnych przepisów, prace legislacyjne gwałtownie wyhamowały. Powód? Miażdżące opinie ekspertów oraz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Według tych opinii nowe prawo w obecnym kształcie zamiast pomagać, może skrzywdzić tysiące osób.
Wyrok TK (SK 140/20): sedno sporu o zaniżone emerytury
Orzeczenie TK dotyczyło art. 25 ust. 1b ustawy emerytalnej, który pozwalał pomniejszać podstawę emerytury powszechnej o sumę wcześniej pobranych świadczeń. Trybunał uznał, że mechanizm ten narusza zasadę ochrony praw nabytych oraz zaufania obywatela do państwa. W praktyce problem dotknął osoby, które przeszły na wcześniejszą emeryturę przed 6 czerwca 2012 r., a po osiągnięciu powszechnego wieku emerytalnego (60 lat dla kobiet, 65 lat dla mężczyzn) wystąpiły o emeryturę powszechną.
W wielu przypadkach zamiast spodziewanego wzrostu świadczenia następowało jego obniżenie – nawet o kilkaset lub ponad 1000 zł miesięcznie. Mimo wagi orzeczenia jego skutki nie zostały automatycznie wdrożone systemowo, co zmusza część seniorów do dochodzenia roszczeń indywidualnie, często na drodze sądowej.
Typowy scenariusz wyglądał następująco: osoba przechodziła na wcześniejszą emeryturę, często kontynuowała pracę i opłacała składki, licząc na wyższe świadczenie po osiągnięciu wieku emerytalnego. Tymczasem po przeliczeniu emerytury powszechnej okazywało się, że jest ona niższa, ponieważ pomniejszano ją o wcześniej wypłacone świadczenia.
Projekt ustawy UD204: miało być rozwiązanie, są kontrowersje
Projekt przygotowany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przewiduje ponowne przeliczenie emerytur bez pomniejszania ich o wcześniej pobrane świadczenia. Zgodnie z założeniami nowe wyliczenia miałyby być dokonywane z urzędu i objąć osoby, które wystąpiły o wcześniejszą emeryturę przed 6 czerwca 2012 r., a prawo do emerytury powszechnej uzyskały po 1 stycznia 2013 r. Według analiz eksperckich skala problemu może dotyczyć nawet blisko 200 tys. emerytów. Niestety projekt ustawy jest torpedowany przez niezależnych ekspertów i ZUS.
Kto może stracić na nowych przepisach? Zagrożeni między innymi nauczyciele i górnicy
Choć projekt tzw. ustawy naprawczej ma w założeniu umożliwić wypłatę wyrównań za lata zaniżonych świadczeń, eksperci oraz ZUS ostrzegają, że proponowany mechanizm może okazać się niekorzystny dla wielu poszkodowanych. Kluczowy problem polega na zastosowaniu nowych zasad wyliczeń, które w części przypadków dają niższy efekt finansowy niż indywidualna droga sądowa, co zmusi seniorów do trudnego wyboru między nowym prawem, procesem a pozostaniem przy obecnym świadczeniu. Dodatkowo Rządowe Centrum Legislacji wytyka projektowi szereg wad systemowych i niejasnych kryteriów, wskazując przede wszystkim na ryzyko nierównego traktowania oraz rażące pominięcie grup zawodowych, takich jak górnicy czy nauczyciele korzystający z Karty Nauczyciela, co stawia pod znakiem zapytania sprawiedliwy charakter projektowanych zmian.
Nawet 1,2 tys. zł więcej miesięcznie i dziesiątki tysięcy wyrównań
Skala finansowa problemu jest znacząca. Według szacunków przywoływanych w analizach eksperckich, ponowne przeliczenie emerytur bez potrąceń mogłoby oznaczać wzrost świadczenia nawet o ok. 1,2 tys. zł miesięcznie oraz wyrównania sięgające średnio kilkudziesięciu tysięcy złotych na osobę.
Łączne koszty systemowego rozwiązania problemu szacowane są na kilkanaście miliardów złotych, z czego znaczną część stanowiłyby rekompensaty za lata zaniżonych wypłat.
Sporna metoda przeliczeń: mniej korzystna dla pracujących dłużej
Jednym z najbardziej krytykowanych elementów projektu jest sposób ponownego obliczania emerytury. Zgodnie z założeniami, świadczenie miałoby być liczone na moment osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego, a nie faktycznego momentu przejścia na emeryturę.
To istotna zmiana, ponieważ w polskim systemie emerytalnym wysokość świadczenia zależy od zgromadzonego kapitału oraz prognozowanej dalszej długości życia. Osoby, które pracowały dłużej i później składały wniosek o emeryturę, powinny otrzymywać wyższe świadczenie. Tymczasem projektowana ustawa może pomijać tę „premię” za dłuższą aktywność zawodową, co w praktyce oznacza mniej korzystne przeliczniki dla części seniorów.
Brak pełnej waloryzacji kapitału i składek
Kolejnym zastrzeżeniem zgłaszanym przez ekspertów jest nieuwzględnianie pełnej waloryzacji kapitału początkowego oraz składek za okres pobierania wcześniejszej emerytury. Oznacza to, że konto emerytalne nie byłoby w pełni aktualizowane o wskaźniki wzrostu i inflacji, co mogłoby ograniczyć realne korzyści z przeliczenia świadczenia.
W skrajnych przypadkach może dojść do sytuacji, w której nowo wyliczona emerytura okaże się tylko nieznacznie wyższa od dotychczasowej albo wręcz mniej opłacalna w porównaniu z rozwiązaniami uzyskiwanymi w postępowaniach sądowych.
Sądy już przyznają rację emerytom
Coraz więcej seniorów decyduje się na dochodzenie swoich praw przed sądami i – jak wskazują przykłady orzeczeń – często wygrywa spory z ZUS. W indywidualnych sprawach sądy nakazują ponowne przeliczenie emerytury bez potrącania wcześniej pobranych świadczeń, co skutkuje zarówno podwyżką bieżącego świadczenia, jak i wypłatą wyrównań za poprzednie lata.
W niektórych przypadkach oznacza to wzrost emerytury o kilkaset złotych miesięcznie oraz jednorazowe wyrównania liczone w dziesiątkach tysięcy złotych.
Ustawa w konsultacjach i możliwe wejście w życie w 2026 r.
Projekt przepisów wciąż pozostaje na etapie konsultacji społecznych, a jego wejście w życie planowane jest na 2026 r. Z Oceny Skutków Regulacji wynika, że średnia podwyżka świadczeń po przeliczeniu mogłaby wynieść ok. 662–764 zł miesięcznie, a wydatki Funduszu Ubezpieczeń Społecznych rosłyby przez kolejne lata o setki milionów złotych rocznie.
Do tego czasu sytuacja wielu emerytów pozostaje niepewna. Część z nich nie chce czekać na rozwiązania ustawowe i kieruje sprawy do sądów, licząc na szybsze i często korzystniejsze rozstrzygnięcia niż te, które może zapewnić projektowana ustawa.na rozwiązania ustawowe i kieruje sprawy do sądów, licząc na szybsze i często korzystniejsze rozstrzygnięcia niż te, które może zapewnić projektowana ustawa.
