W trakcie posiedzenia Sejmowej Komisji Polityki Senioralnej z dnia 2 grudnia 2025 r. sekretarz stanu Pani Marzena Okła-Drewnowicz wskazała, że powodem znaczących zmian w programie ASY wobec kształtu programu Aktywni+ jest głównie swoista monopolizacja programu przez powiązane ze sobą organizacje, które skutecznie pozyskują dotacje, pozbawiając wsparcia małe organizacje senioralne (wewnątrzpokoleniowe).

Tekst: Przemysław Wiśniewski

Sekretarz stanu nie ujawniła, jaki rozmiar ma opisane przez nią rzekome zjawisko. Nie podała informacji, ile jest takich konglomeratów i jaką część alokacji programu Aktywni+ przypadała tym organizacjom w poszczególnych latach realizacji programu. Nie podała żadnych informacji na temat tego, czy wobec tych organizacji grantodawca zgłaszał uwagi co do jakości realizacji ich projektów lub stawiał jakiekolwiek inne zarzuty, ani czy w ich projektach stwierdzono jakiekolwiek nieprawidłowości. Sekretarz stanu nie ujawniła również, czy oferty tych organizacji oraz rezultaty ich działań projektowych budzą jakiekolwiek wątpliwości co do ich jakości.

Sekretarz w swoich wypowiedziach insynuowała jednak wyraźnie, że w konkursach Aktywni+ startowały organizacje, które — najwyraźniej — sięgają po środki publiczne na aktywizację osób starszych koniunkturalnie i pozyskują je zbyt często, rzekomo kosztem organizacji autentycznie skupiających osoby starsze czy misyjnie działających na rzecz seniorów.

Analiza list rankingowych poprzednich edycji programu Aktywni+ wskazuje oczywiście, że wybrane organizacje otrzymywały dotacje często, co nie powinno być zarzutem, jeśli ich działania projektowe były poprawnie oceniane, a realizacje przynosiły oczekiwane rezultaty. Jedynie pojedyncze organizacje były na tyle skuteczne, by dotacje zapewniać sobie w każdym kolejnym roku trwania programu. Są to zresztą prawie wyłącznie organizacje rozpoznawalne w środowisku. Powodzenie tych organizacji w konkursach rozstrzyganych w poszczególnych edycjach, w których oferty oceniali różni eksperci powoływani przez różne instytucje kierujące programem, którymi to instytucjami kierowali decydenci z różnych obozów politycznych, nie powinno być celem krytyki sekretarz stanu.

Kryteria oceny programów ASOS czy Aktywni+ zawsze premiowały doświadczenie, zdolności organizacyjne, jakość diagnoz organizacji oraz racjonalność kosztów projektowych. Oczywiste jest, że więcej punktów otrzymywały w tych ocenach organizacje doświadczone, prężne i rozpoznawalne, a mniejszą liczbę — te mniej doświadczone, gorzej diagnozujące potrzeby społeczne, niezdolne do partycypowania w kosztach projektów. Jest to w pełni logiczne. Nie następowała przy tym żadna oligarchizacja wykorzystania środków programu.

Dysponent każdego programu grantowego musi kierować się dbałością o wykorzystanie środków publicznych i powierza je w pierwszej kolejności podmiotom najbardziej profesjonalnym i przewidywalnym. To merytoryczne podejście faktycznie osłabia szanse na publiczne finansowanie organizacji debiutujących, a tym samym jeszcze słabych, jednak grantodawcy wprowadzają również narzędzia poprawy ich pozycji w konkursach, np. poprzez zapewnianie premii punktowych, jeśli spełniają określone kryteria.

Konfrontacja z zarzutami KPRM na temat realizacji programów ASOS/Aktywni+ przez organizacje pozarządowe

Krótki okres czasu uniemożliwia dokonanie horyzontalnych analiz wszystkich edycji konkursów ASOS i Aktywni+. Skupiamy się więc wyłącznie na edycji 2025, a więc tej, którą w pełni  zorganizowała sekretarz stanu Pani Marzena Okła-Drewnowicz.

Zarzut 1- Dotacje rzekomo dostawały głównie organizacje z dużych miast

Trzeba na wstępie zaznaczyć, że to ustanowione regulaminy ostatnich konkursów Aktywni+ edycje premiowały oferty przewidujące realizację zadań z udziałem minimum 200 beneficjentów, a więc takie, które są w stanie zrealizować głównie organizacje duże, najczęściej bardziej profesjonalne, a więc zazwyczaj z dużych miast. To ustanowione przez decydentów konkursu regulaminy stanowiły zaproszenie dla tych silnych organizacji, a odstraszyły wiele małych, które uznały, że tak skomplikowanemu zadaniu w swoich małych gminach nie podołają. 

Jednakże zjawisko rzekomej dominacji organizacji z dużych miast w kolejnych edycjach konkursów ASOS i Aktywni+ jest przez KPRM mocno przeszacowane, i to nie tylko dla edycji 2025, w której liczba dofinansowanych organizacji z dużych miast zmniejszyła się wobec poprzedniej edycji z uwagi na regulaminowe warunki konkursu preferujące realizację projektów w gminach wiejskich i miejsko-wiejskich (w związku z czym wiele organizacji miejskich zrezygnowało ze starań o dotację na projekty, których – przez niemożność osiągnięcia premii punktowej w ocenie – nie mogły prowadzić w miejscowościach, gdzie regularnie działają).

Spójrzmy na listy rankingowe ostatniej edycji Aktywnych+. W priorytecie I – „partycypacja społeczna” dofinansowano pierwotnie 71 ofert. Dominują organizacje z małych gmin. Weźmy pod uwagę pierwszą dwudziestkę dofinansowanych ofert. Znajdują się tam następujące metropolie: Żelewo, Mieniany, Błażowa, Krosno Odrzańskie, Braniewo, Świdwin, Wichów, Kampinos, Rzeczyca, Blanki, Kuznocin, Lubartów, Dzierzążnia, Zakliczyn, Jabłonowo Pomorskie, Ścinawa. Oprócz nich, z nieco większych miejscowości, widzimy dofinansowane organizacje z: Pszczyny, Nowego Sącza. Z dużych (ale nie największych) miast jedynie: Lublin, Kielce. Nie ma mowy o dominacji organizacji z dużych miast.

Spójrzmy na priorytet II – „partycypacja społeczna”. Tu nieco więcej ofert z dużych miast, najpewniej realizowanych na terenach wiejskich i wiejsko-miejskich. W pierwszej dwudziestce dofinansowane organizacje z metropolii, tj.: Kruszwica, Gdów, Brzeg Głogowski, Bratucice, Zdzieszowice, Gdów, Zederman, Osieczna, Chrzanów, Wilkowice, Radostków, Krępna. Z większych miejscowości: Nysa, Strzelce Opolskie, Sosnowiec. Z dużych miast jedynie: Kraków, Szczecin, Białystok, Poznań. Wciąż nie ma mowy o dominacji organizacji z największych miast.

Organizacje ze średnich i dużych miast przeważają te z małych gmin dopiero w priorytetach III – „włączenie cyfrowe” i IV – „przygotowanie do starości”. Jednocześnie oferty z małych gmin wciąż stanowią prawie połowę dofinansowanych. Czemu akurat w tych priorytetach jest więcej organizacji z gmin miejskich? Bo są to priorytety specjalistyczne.

Priorytet III w programie Aktywni+ dotyczy edukacji cyfrowej, którą raczej nie zajmują się profesjonalnie zrzeszeniowe organizacje senioralne. Nie zajmują się nimi też zazwyczaj organizacje z najmniejszych gmin, bo trudno jest tam znaleźć dostępnych trenerów cyfrowych zdolnych pracować z seniorami metodami dostosowanymi do potrzeb właściwych dla tej grupy. Jest to priorytet, ze swojej definicji bardziej otwarty właśnie dla organizacji z nieco większych i dużych ośrodków.

Podobnie priorytet IV Aktywnych+, który obejmuje działania profilaktyczne i przygotowujące do starości, które mogły być częściowo realizowane z osobami młodszymi niż 60 lat. Jak z edukacją cyfrową – organizacje zdolne do takich projektów, wymagających większej finezji i oryginalnych metod, raczej działają w miastach, gdzie dostępne są odpowiednie zasoby kompetencyjne. Również zrzeszeniowe organizacje senioralne, takie jak PZERiI, zrzeszenia UTW czy poszczególne UTW, oraz inne większe zrzeszenia, statutowo prowadzą działania wobec grupy pokoleniowej i w działania skierowane do młodszych grup odbiorców angażują się wcale lub w ograniczonym zakresie. Logiczne jest, że priorytetem IV będą mniej zainteresowane, podobnie jak małe lokalne organizacje senioralne chcące przede wszystkim organizować ofertę dla swojej bazy członkowskiej, opierając się na najbardziej rozpowszechnionych i akceptowalnych przez swoich odbiorców formatach zajęć. Otwierać nabór grantów w priorytetach III i IV dedykowany organizacjom bardziej specjalistycznym, a więc częściej funkcjonującym w miastach, a potem dziwić się, że śmią one ubiegać się o dostępne środki… to oczywista manipulacja.

Przypominamy też jeszcze raz, że wyłonione do dofinansowania oferty organizacji miejskich składających oferty w priorytetach III i IV były najpewniej niemal w komplecie realizowane na terenach wiejskich (w związku z premią punktową za prowadzenie działań wobec seniorów zamieszkałych na wsiach). Dominacja miast w ASOS i Aktywnych była, ale nie miała przytłaczającego charakteru. Więcej organizacji jest w większych miastach, stąd ich obecność na listach rankingowych.

Zarzut 2 – Dofinansowania nie dostawały małe organizacje senioralne z terenu małych gmin

Według KPRM dofinansowanie z poprzednich programów aktywizacji osób starszych nie było przeznaczane na projekty realizowane w małych miejscowościach i przez niewielkie, lokalne organizacje senioralne. Tymczasem organizacje takie projekty realizowały. Jedyną barierę ich powodzenia w konkursach tworzył grantodawca, nieodpowiednio projektujący kształt programów i regulaminy konkursów.

Na wstępie należałoby wyjaśnić, czym dla sekretarz stanu Pani Marzeny Okły-Drewnowicz są małe organizacje z małych gmin. Nie wiemy tego. Wiemy natomiast, że w małych gminach czasami nie ma nawet pojedynczych organizacji stricto senioralnych, rozumianych jako stowarzyszenia zwykłe lub rejestrowe albo fundacje.

Bywają za to Koła Gospodyń Wiejskich, które często gromadzą osoby starsze (ale nie wyłącznie – są raczej międzypokoleniowe), które o środki z programu mogły aplikować, choć robiły to rzadko z uwagi na niski stopień ich zdolności organizacyjnych do działań wykraczających poza konkretne sołectwa.

Bywają też lokalne kluby seniora – działające nieformalnie lub formalnie przy instytucjach podległych samorządom i przez JST wspomagane. Jednostki samorządowe jednak nigdy nie mogły samodzielnie startować w konkursach ASOS/Aktywni+, by lokalne kluby wspierać i organizować na ich bazie dodatkową ofertę dla miejscowych osób starszych. Nie mogły, bo grantodawca nigdy na to nie pozwolił w kolejnych programach. Nie pozwala również teraz, bowiem – z niewiadomych przyczyn – promuje rozwój wyłącznie sieci Domów i Klubów Senior+, których funkcjonowanie jest wysoko sformalizowane, obwarowane licznymi, trudnymi do spełnienia wymogami, a uczestnictwo seniorów wiąże się z oficjalnymi zobowiązaniami. Dyskryminowane są zaś działające w bardziej luźny sposób, na dostępnej infrastrukturze, kluby seniora. Pomimo organizowania senioralnych społeczności, ze starań o środki programu były i będą wyłączone.

Mamy wreszcie lokalne koła Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów – działające w ramach organizacji w największym stopniu dyskryminowanej w programach ASOS i Aktywni+, co zostanie zapewne podtrzymane również w programie ASY. Koła PZERiI działają w większości polskich gmin, w wielu zaś gminach działa więcej niż jedno koło. Koła skupiają zazwyczaj kilkanaście czy kilkadziesiąt osób, zazwyczaj w wieku 60+, dla których organizują działania. Są to najbardziej lokalne, w największym stopniu spełniające kryterium „małych rozmiarów” zrzeszenia senioralne. W największym stopniu powinny więc być zachęcane do uczestnictwa w konkursach grantowych, a w jak największym stopniu zapisy kolejnych programów oraz regulaminy kolejnych konkursów ASOS/Aktywni+/ASY powinny umożliwiać im dostęp do środków, a nawet zapewniać premie punktowe, o ile działają w gminach małych, zwłaszcza takich, gdzie innych organizacji prosenioralnych faktycznie nie ma.

Tymczasem to organizatorzy programów ASOS i Aktywni+, a więc MRPiPS i później KPRM, te szanse kołom ograniczają od lat, podtrzymując nonsensowne zapisy w regulaminach konkursów ograniczające możliwość składania w ramach jednej organizacji maksymalnie trzech ofert, o ile organizacja ma oddziały i o ile działają one w różnych województwach. Jaki sens ma takie ograniczenie w kontekście organizacji posiadającej tysiące kół i dziesiątki tysięcy członków? Niestety, to wyłącznie absurdalne przepisy ograniczają szanse lokalnym organizacjom i zrzeszeniom – niezależnie, czy prowadzi je NGO, czy JST.

Jeśli celem jest, by więcej takich lokalnych podmiotów w konkursie startowało, to należy zapewnić taką możliwość w programach i przeznaczyć na to środki, np. te, które bez większej zasadności zapewnione zostaną w programie ASY radom seniorów i UTW. Jeśli celem ma być, by więcej takich małych organizacji nie tylko startowało w konkursie, ale i zdobywało dotacje i realizowało małe programy, to należy premiować takie organizacje punktowo, a program i konkursy uelastycznić tak, by nawet małe organizacje, niekoniecznie doświadczone w pozyskiwaniu i realizacji grantów, były w stanie projekty pozyskiwać, efektywnie prowadzić, a następnie poprawnie rozliczać.

Zarzut 3 – Dofinansowanie nie trafiało w wystarczającym stopniu na tereny wiejskie. Argument trafny częściowo, a więc szczególnie warty analizy

Dotacje realizowane w programie Aktywni+ przez organizacje zarejestrowane w gminach wiejskich lub wiejsko-miejskich, a więc prowadzące projekty głównie na terenie, z którego się wywodzą, zdecydowanie nie są i nie były incydentalne. Jednocześnie przeważająca liczba dotacji była realizowana przez organizacje zarejestrowane w gminach miejskich i tamże prowadzące własne projekty.

Jednocześnie wiele podmiotów zarejestrowanych w miastach realizowało swoje projekty nie tam, gdzie są zarejestrowane, tylko tam, gdzie sobie wybrały, czyli np. na wsiach lub w rozproszeniu geograficznym, tj. na terenie kilku gmin – prawdopodobnie więc również wiejskich. W ocenie zasadności argumentu, iż dofinansowanie nie trafiało na tereny wiejskie, należy wziąć też poprawkę, że na wielu terenach wiejskich czy w gminach wiejsko-miejskich oferta aktywizacji czy edukacji osób starszych bywa wręcz bardziej dostępna niż w wybranych miastach.

Należy pamiętać, iż istnieją w Polsce gminy miejskie o liczbie ludności nawet poniżej 10 000 osób, w tym takie, gdzie nie ma dobrze zorganizowanej i szeroko dostępnej oferty dedykowanej osobom starszym. Są za to w Polsce gminy wiejsko-miejskie, w praktyce wysoko zurbanizowane, z liczbą mieszkańców liczoną w dziesiątkach tysięcy (np. gmina miejsko-wiejska Piaseczno liczy 83 000 mieszkańców) i bardzo dobrze zorganizowaną ofertą.

Trudno jednoznacznie poprzeć lub obalić twierdzenie reprezentantów KPRM, że dotacje z programu nie były realizowane na terenach wiejskich, bez dostępu do sprawozdań z realizacji projektów i do raportu ewaluacyjnego programu Aktywni+. Dostęp do obu źródeł danych ma obecnie KPRM i można ufać, że wykonano tam prace analityczne pozwalające stwierdzić, że wieś była w Aktywnych+ pomijana.

Natomiast sama analiza list rankingowych konkursów Aktywni+ nie pozwala stwierdzić, że ofert organizacji z terenów gmin wiejskich i wiejsko-miejskich nie było w realizacji. Ich liczba, w zależności od priorytetu, kształtuje się od kilkunastu do kilkudziesięciu procent liczby wszystkich przyznanych dotacji.

W 2025 roku w programie Aktywni+ była wręcz możliwa realizacja zadań niemal wyłącznie na terenach wiejskich i wiejsko-miejskich. Stało się tak poprzez wprowadzenie do regulaminu zapisu o premii punktowej możliwej do uzyskania w ocenie, jeśli oferta obejmie wyłącznie osoby zamieszkałe na terenach wiejskich i wiejsko-miejskich. Bez tej premii punktowej w praktyce bardzo trudno było uzyskać dotację. Najpewniej nawet powyżej 90% realizowanych w 2025 roku projektów Aktywni+, a być może wszystkie, była realizowana na terenach wiejskich i wiejsko-miejskich. KPRM udowodniła więc, że istnieją narzędzia wyrównywania szans organizacji chcących prowadzić swoje działania aktywizacyjne na wsiach i małych gminach wiejsko-miejskich.

W naszej ocenie zapisy te usankcjonowały realną dyskryminację projektów adresowanych do seniorów zamieszkałych w małych miastach. Organizacje z takich gmin, jeśli startowały w konkursie, to najpewniej z ofertą przewidującą odstąpienie od działań skierowanych wobec seniorów z najlepiej znanego im środowiska własnej gminy, a skierowały interwencje na mniej znane sobie tereny, co niemal na wyjściu osłabia jakość interwencji społecznej i szansę na osiągnięcie względnie trwałych rezultatów.

W efekcie decyzji decydentów odpowiedzialnych za konkurs w edycji 2025 dostęp do oferty aktywizacyjnej w ramach dotacji Aktywnych+ mogli łatwo zyskać seniorzy z przytoczonej gminy miejsko-wiejskiej Piaseczno, liczącej 83 tysiące mieszkańców, natomiast seniorzy z małych peryferyjnych miasteczek zostali go niemal pozbawieni, bo organizacje z ich terenu nie mogły pozyskać premii punktowej, w zasadzie niezbędnej, by organizacja lokalna dotację mogła otrzymać.

Należy też jeszcze raz przypomnieć: To ustanowione regulaminy ostatnich konkursów Aktywni+ edycje premiowały oferty przewidujące realizację zadań z udziałem minimum 200 beneficjentów, a więc takie, które są w zrealizować głównie organizacje duże, najczęściej bardziej profesjonalne, a więc zazwyczaj z dużych miast. To ustanowione przez decydentów konkursu regulaminy stanowiły zaproszenie dla tych silnych organizacji, a odstraszyły wiele małych, które uznały, że tak skomplikowanemu zadaniu w swoich małych gminach nie podołają. 

Brak dostępu do programu małych organizacji z małych gmin wiejskich i wiejsko-miejskich jest mitem. Grantodawca zaś posiada narzędzia wspierające możliwość łatwiejszego uzyskania dotacji, która będzie realizowana na obszarach defaworyzowanych. Zdefiniowane przez sekretarz stanu Panią Marzenę Okłę-Drewnowicz zjawisko jest wyolbrzymione i nie jest konieczna interwencja radykalnie ograniczająca dostęp do dotacji organizacjom z terenów miejskich, w tym zwłaszcza niewielkich gmin miejskich, gdzie oferta aktywizacyjna dla osób starszych bywa nieraz bardzo słaba.

Zarzut 4 – Dofinansowanie miało trafiać głównie do organizacji (za)dużych

Na wstępie trzeba ponownie (już trzeci raz) zaznaczyć, że to ustanowione regulaminy ostatnich konkursów Aktywni+ edycje premiowały oferty przewidujące realizację zadań z udziałem minimum 200 beneficjentów, a więc takie, które są w stanie prowadzić organizacje duże, najczęściej bardziej profesjonalne, a więc zazwyczaj z dużych miast. To ustanowione przez decydentów konkursu regulaminy stanowiły zaproszenie dla tych silnych organizacji, a odstraszyły wiele małych, które uznały, że tak skomplikowanemu zadaniu w swoich małych gminach nie podołają. 

Trudno określić, w jaki sposób reprezentanci KPRM definiują organizacje duże. Tak, są na liście rankingowej edycji 2025 oferty dużych senioralnych organizacji zrzeszeniowych, Uniwersytetów Trzeciego Wieku zrzeszonych w sieciach branżowych, organizacji niezależnych rozpoznawalnych w podsektorze senioralnym i znanych z prowadzenia licznych programów własnych. Niekoniecznie są to jednak organizacje duże – bez względu na przyjęte kryterium oceny ich wielkości.

Zbadaliśmy w każdym priorytecie konkursu Aktywni+ pierwsze 20 najwyżej ocenianych przez ekspertów ofert. Zdecydowana większość organizacji z pierwszej dwudziestki dofinansowań w każdym priorytecie podaje na swoich stronach internetowych „namiary” do 2–4 osób z zespołu organizacji, a więc zapewne tyle osób ich bazowe zespoły liczą – niezależnie od tego, czy są to etatowi pracownicy, czy wolontariusze. Stowarzyszenia legitymują się najczęściej liczbą członków na poziomie od kilkunastu do kilkudziesięciu. Analiza wypisów z KRS fundacji wskazuje natomiast, że ich ciała statutowe gromadzą zazwyczaj 4–6 osób.

Przegląd działań prowadzonych przez dofinansowane NGO, sprawozdawanych w ich serwisach internetowych, wskazuje, że często gromadzą wokół siebie społeczności stałych lub powracających odbiorców na poziomie raczej dziesiątek niż setek osób. Nie są to organizacje duże liczebnie i nie mają zazwyczaj setek stałych beneficjentów własnych działań.

Część organizacji, głównie OPP, publikuje na swoich stronach lub w serwisie sprawozdawczym NIW roczne sprawozdania finansowe. Przenalizowaliśmy wszystkie, które udało nam się łatwo znaleźć, w liczbie dokładnie 20. Nie można z analizy tych sprawozdań wysnuć jakiegokolwiek generalizującego wniosku. Organizacje mają po prostu bardzo różne przychody, czasem niskie, czasem wysokie. Część organizacji za ostatnie dwa zamknięte lata budżetowe osiągnęło przychody na poziomie dziesiątek tysięcy złotych rocznie, około połowa powyżej 100 tysięcy złotych rocznie, ale mniej niż milion. Jedynie 2 spośród 20 zweryfikowanych organizacji mają przychody roczne w ostatnich latach przekraczające 1 milion złotych. Oczywiście może ich być więcej – wszak większość nie zamieszcza nigdzie sprawozdań finansowych. Analiza dostępnych dokumentów finansowych wskazuje, że dofinansowane organizacje wydają na działalność statutową wszystko lub prawie wszystko, co pozyskały z grantów, sprzedaży usług, darowizn itp.

Trudno znaleźć jakąkolwiek przesłankę, by uznać, że program Aktywni+ został opanowany przez organizacje jakkolwiek „duże”. Natomiast pobieżna analiza list rankingowych ze wszystkich lat obowiązywania programu Aktywni+ wskazuje, że liczba dotacji dla organizacji po prostu poszukujących dodatkowego finansowania „na cokolwiek” raczej w ostatnich latach spadła. Bardziej „przypadkowe” organizacje, szczególnie w 2024 i 2025 roku, zajęte są bowiem realizacją łatwo dostępnych i łatwiejszych w realizacji środków innych programów grantowych, których podaż wzrosła, a także realizacją dotacji unijnych pozwalających na swobodne zagospodarowanie kosztów pośrednich.

Większa dostępność dotacji z różnych programów, a także bardzo duże trudności organizacyjne dla realizatorów projektów Aktywni+ po przetransferowaniu go z MRPIPS do KPRM, sprawiły, że liczba podmiotów aplikujących o granty spadła znacząco w 2025 roku wobec 2024 roku. Naszym zdaniem wśród aplikujących podmiotów ubyło w największym stopniu właśnie tych organizacji „przypadkowych”, działających raczej dla zysku niż dla misji, zazwyczaj generujących wysokie przychody i zatrudniających większe zespoły. Co jak co, ale akurat w 2025 roku argument sekretarz stanu, że środki programu absorbują organizacje duże, jest wyjątkowo nietrafiony.

Zarzut 5 – Dofinansowanie miało trafiać do organizacji, które na co dzień nie pracują z seniorami. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie

Tylko niewielka część organizacji, których oferty dofinansowano w edycji 2025, faktycznie nie realizuje systematycznie szerszych działań na rzecz seniorów. Nie powinno być to zarzutem generalnym, zwłaszcza jeśli takie działania organizacje chcą dzięki środkom publicznym inicjować lub intensyfikować, a przez to dostarczać starzejącemu się społeczeństwu jakościowych usług. Jednocześnie organizacji realizujących jako wiodące inne cele statutowe niż związane bezpośrednio z osobami starszymi jest na liście rankingowej edycji 2025 zdecydowana mniejszość.

Analiza stron internetowych tych organizacji oraz ich sprawozdań merytorycznych (o ile są publikowane na ich www lub, w wypadku Organizacji Pożytku Publicznego, w ogólnodostępnym serwisie sprawozdawczym Narodowego Instytutu Wolności) dostarcza wiedzy, iż większość z nich, pomimo prowadzenia działań skierowanych głównie do innych grup odbiorców lub specjalizujących się w tematyce innej niż senioralna, systematycznie realizuje projekty skierowane do osób starszych. Nie są więc zazwyczaj rzeczone organizacje amatorami i nie są niewiarygodne, zwłaszcza że swoje doświadczenie udowodniły w ofertach, które pozytywnie ocenili eksperci.

Zajmują się najczęściej reintegracją społeczną osób zagrożonych wykluczeniem społecznym (a należy pamiętać, że osoby 60+ są szczególnie zagrożone społecznym wykluczeniem) czy pielęgnowaniem tradycji i tożsamości lokalnych (a więc tworzeniem wyróżnialnych wspólnot lokalnych, których seniorzy są częścią).

Część z tych nie stricto senioralnych organizacji działania skierowane do seniorów prowadzi zazwyczaj nieciągle, od grantu do grantu, ale ewidentnie dostrzega grupę osób 60+ i kieruje do nich ofertę związaną z rodzajem działań, w których się specjalizuje (ich projekty w ramach Aktywnych+ dotyczą np. edukacji cyfrowej, kształtowania postaw ekologicznych, prowadzenia działań rzeczniczych itp.). W naszej opinii działania tych organizacji (łatwe do zweryfikowania, gdyż zazwyczaj prowadzą one szeroką sprawozdawczość) skierowane do osób starszych mają często duży walor innowacyjności – wybiegają poza standardowe, proste, nieangażujące formaty. Często mają walor międzypokoleniowy i przewidują włączenie wolontariackie beneficjentów. Czasem zapoznają i oswajają osoby starsze z nowymi zjawiskami społecznymi czy technologicznymi.

Jaki jest powód, by wszystkie te organizacje kwalifikować jako niemisyjne czy niesenioralne? Zwłaszcza że analiza wybranych wyciągów z KRS wskazuje, że część z nich ma w swoich zarządach czy radach osoby 60+.

Poddaliśmy analizie organizacje, które w edycji 2025 programu Aktywni+ znalazły się na pierwszych 20 pozycjach w każdym z czterech priorytetów programu. Z tych 80 organizacji jedynie 5 możemy uznać za prawdopodobnie mało doświadczone w pracy z osobami starszymi. Nie ma jednak poważniejszych przesłanek, by twierdzić, że organizacje te wykonały swoje projekty źle lub że nie wykazywały się empatią wobec potrzeb osób starszych. 

Zarzut 6 – Dofinansowanie powinno trafiać do organizacji autentycznie senioralnych, a trafiało do międzypokoleniowych

Jest to argument ejdżystowski, a jego stosowanie jest szkodliwe. Stosuje się go po to, by odbierać organizacjom międzypokoleniowym lub tworzonym przez młodsze osoby prawa do zajmowania stanowiska w sprawach dotyczących osób starszych i starzejącego się społeczeństwa. Tymczasem starzejące się społeczeństwo potrzebuje młodszych aktywistów, krytycznie myślących o systemowych wyzwaniach starzenia się, starających się zrozumieć starzenie również w wymiarze indywidualnym. Argument o rzekomych niskich pobudkach aktywistów i organizacji nie tworzonych w 100% przez osoby starsze jest często podnoszony przez sieciowe organizacje narzekające, że w prosenioralnym podsektorze obywatelskim muszą konkurować o środki z organizacjami międzypokoleniowymi, które uznają za koniunkturalne.

Tymczasem organizacje te są często organizacjami misyjnymi, zdolnymi do realizowania bardziej innowacyjnych form włączania społecznego, obywatelskiego czy technologicznego osób starszych. Argument jest konfliktujący i generuje podziały w podsektorze. Dziwi, że stosuje go sekretarz stanu odpowiedzialna za politykę senioralną, a w zasadzie za organizowanie warunków dla pomyślnego, godnego starzenia się wszystkich członków społeczeństwa, zarówno seniorów dzisiejszych, jak i tych osób, które w wiek senioralny wejdą za wiele lat, a już dziś mogą przygotowywać się do własnej starości oraz angażować się w misję podnoszenia jakości życia osób starszych.

Czym jest autentyczna i misyjna organizacja senioralna? Musi być założona przez seniorów? Jej członkami mogą być tylko seniorzy? Jeśli ma zarząd złożony z osób 60+ i działa na rzecz innych osób 60+, to może zatrudniać młodszych pracowników? Czy musi działać tylko dla seniorów i wykluczać działania realizowane wspólnie czy wobec młodszych grup wiekowych? Argument o pokoleniowym ekskluzywizmie i pokoleniowej wyższości oraz „prawilności” organizacji zrzeszających wyłącznie osoby starsze i kierowane przez osoby starsze jest chybiony i niezwykle szkodliwy.

Obecność na listach rankingowych organizacji „uniwersalnych”, tworzonych przez osoby niekoniecznie w wieku 60+, nie zawsze oznacza brak szczerych intencji czy elementarnej wrażliwości tych organizacji na potrzeby osób starszych. Osoby starsze absolutnie nie powinny realizować swoich potrzeb społecznych, edukacyjnych, obywatelskich w ciasnym, pokoleniowym getcie. Nawet jeśli w konkursie startują organizacje niesenioralne, chcące po prostu „na czymś zarobić”, nie można wykluczać organizacji misyjnych, choć ich rodowód może być zbyt mało autentyczny dla decydentów senioralnych zrzeszeń.

Ryzyko dopuszczenia do konkursów koniunkturalistów jest wliczone w koszty każdego programu grantowego. Należy je przyjąć i nie zamykać ścieżki dla organizacji, których aktywiści w przyszłości mogą odegrać ważną rolę na polu rzecznictwa spraw osób starszych czy organizowania im dobrej oferty. Sieciowe związki i zrzeszenia za 10 czy 20 lat będą zasilane właśnie tymi ludźmi. Oby byli jak najbardziej profesjonalni.

Zarzut 7 – Organizacje „duże” oraz ich „kartele” zdominowały program, przez co małe organizacje niemające z nimi szans, po środki nawet nie próbowały startować

Należy na wstępie zaznaczyć (już czwarty raz), że to ustanowione regulaminy ostatnich konkursów Aktywni+ premiowały oferty przewidujące realizację zadań z udziałem minimum 200 beneficjentów, a więc takie, które są w stanie prowadzić organizacje duże, najczęściej bardziej profesjonalne, a więc zazwyczaj z dużych miast. To ustanowione przez decydentów konkursu regulaminy stanowiły zaproszenie dla tych silnych organizacji, a odstraszyły wiele małych, które uznały, że tak skomplikowanemu zadaniu w swoich małych gminach nie podołają. 

Ponadto trzeba wspomnieć, że małe organizacje w konkursie często nie startowały, bo sam grantodawca ograniczał informacje o kolejnych naborach konkursowych, a dofinansowanym organizacjom zapewniał ekstremalnie nieprzyjazne warunki kontraktacji, nadzoru i sprawozdawczości. Jeśli ma być więcej organizacji startujących po środki, to wystarczy je odpowiednio informować, a następnie nie odstraszać własnym stylem działania.

Termin ogłoszenia konkursu Aktywni+ w edycji 2025 przypadł na dzień 31 grudnia 2024 r., na godzinę 17.35. Większość organizacji mogących być zainteresowanymi udziałem w konkursie dowiedziało się o nim bardzo późno – część po powrocie do regularnych działań po okresie świąteczno-noworocznym, czyli po święcie Trzech Króli, część znacznie później lub w ogóle, bo KPRM nie informował o nim w zasadzie w żadnych kanałach. Dopiero w połowie stycznia ukazał się jeden wpis o naborze w kanale facebookowym „Polityka Senioralna KPRM”, który ma zaledwie 1 700 obserwujących, a więc mniej niż liczba organizacji startujących w kolejnych konkursach ASOS czy Aktywni+. Również raz o konkursie informowała w drugiej połowie stycznia Pani Marzena Okła-Drewnowicz na swoim kanale na FB. KPRM nie poinformowała mailowo o konkursie organizacji startujących o środki w poprzednich naborach, choć organizacji tych są tysiące, a opracowanie treści komunikatów zajęło raczej kwadranse niż dni. O konkursie wiele organizacji potencjalnie zainteresowanych w ogóle się nie dowiedziało lub dowiedziało na tyle późno, że nie miały już wystarczającej ilości czasu, by opracować kilkudziesięciostronicowe, wymagające sporządzenia wcześniejszych diagnoz, oferty. Efektem było złożenie w konkursie mniejszej liczby ofert niż rok wcześniej. Małe i jakiekolwiek inne organizacje nie złożyły ofert nie dlatego, że wiedziały, że polegną z „kartelami spryciarzy”, lecz dlatego, że nie czuły się do konkursu zaproszone lub w ogóle się o nim nie dowiedziały. Jest to wina wyłącznie zespołu odpowiedzialnego za konkurs, który już na etapie naboru do edycji 2025 tworzył organizacjom znaczące bariery.

Tu dochodzimy do kolejnej kwestii. Program Aktywni+ trafił do KPRM i pozostanie w nim już po zamianie nazwy i założeń jako ASY. Tymczasem KPRM narzuca organizatorom lokalnych przedsięwzięć senioralnych drakońskie warunki formalno-prawne realizacji projektów i ich rozliczeń – gorsze niż to miało miejsce w MRPIPS. Spadające zainteresowanie programem Aktywni+ będzie zapewne kontynuowane również w programie ASY, bo stojąca nad nimi instytucja jest sztywna proceduralnie. W KPRM nie będzie możliwe wytworzenie standardów, elastycznego i wspierającego podejścia do grantobiorców, charakterystycznego np. dla Narodowego Instytutu Wolności. Tym samym organizacje lokalne, niedoświadczone, nie będą chciały „pakować się” w kłopoty, jakie zapewni im KPRM. Jeśli program ma być bardziej dostępny i demokratyczny dla organizacji, to przede wszystkim musi zapewniać im „otwarte drzwi”, czyli sensowne regulacje i przyjazne podejście, tj. to, czym KPRM absolutnie nie cechuje.

O ekstremalnej wręcz nierzetelności KPRM w prowadzeniu konkursów Aktywni+ oraz o opresyjnych praktykach KPRM wobec dofinansowanych organizacji piszemy więcej w dodatku do niniejszego tekstu poświęconemu przebiegowi edycji 2024 i 2025 konkursu – już pod nadzorem sekretarz stanu Marzeny Okły-Drewnowicz i dyrektor Departamentu Polityki Senioralnej w KPRM Marleny Muszyńskiej.

Podsumowując: w edycji 2025 programu Aktywni+ wystartowały jedynie 44 UTW – bo albo środki konkursu nie były im potrzebne, albo były świadome licznych ryzyk wynikających z ewentualnej współpracy z KPRM, albo o konkursie się nie dowiedziały. Jedynie 3 oferty napłynęły od Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów – bo grantodawca nie dał związkowi i jego kołom możliwości złożenia większej liczby ofert. Napłynęła w edycji 2025 niewielka liczba ofert od Kół Gospodyń Wiejskich – bo albo nie wiedziały o naborze, albo uznały, że nie dysponują wystarczającym potencjałem profesjonalnym, by projekty opracować i zrealizować. Nie napłynęły oferty ze strony prowadzonych przez samorządy klubów seniora – bo grantodawca nie dał im możliwości samodzielnego startu.

Oferty złożyły za to bardziej profesjonalne organizacje, które aktywnie poszukują dróg rozwoju, skutecznie definiują nowe źródła potencjalnego finansowania przedsięwzięć, a następnie tworzą oferty i – w wypadku pozytywnej oceny ich pomysłów – realizują je w bardzo trudnych warunkach zapewnianych przez KPRM. Dziś te organizacje są obrażane przez swojego grantodawcę.